Konflikt TPN i COS. Czy zagrozi Pucharowi Świata w Zakopanem?

Poniedziałek, 15 lipca 2019 (19:38)

Poważny konflikt wybuchł między Centralnym Ośrodkiem Sportu w Zakopanem a Tatrzańskim Parkiem Narodowym. Chodzi o sprzedaż hotelu Imperial należącego do COS.

Do sporu doszło, ponieważ COS obiecał przekazać hotel parkowi narodowego w zamian za tereny pod stadionami i skoczniami, a ostatecznie postanowił sprzedać go inwestorowi za ponad 14 mln złotych. To zaskoczyło i zdenerwowało dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego, który ostrzega, że ta decyzja może ośrodek sporo kosztować. 

Potencjalnie konflikt może się rozrosnąć do sporych rozmiarów i odbić się na takich imprezach jak np. Puchar Świata w skokach narciarskich. Każdy narciarz skaczący na Wielkiej Krokwi startuje i wybija się w granicach Tatrzańskiego Parku Narodowego, a każdy łyżwiarz trenujący na stadionie lodowym jeździ po terenie TPN. Można sobie wyobrazić, że przy eskalacji sporu TPN wypowie umowy użyczenia i zabroni korzystania z tych terenów.

Informacja o sprzedaży hotelu Imperial była zaskoczeniem, bo we wrześniu ubiegłego roku podpisaliśmy z COS list intencyjny, zakładający zamianę terenów leżących pod stadionami i skoczniami narciarskim za ten hotel właśnie - mówi dyrektor TPN Szymon Ziobrowski. Podkreślił, że strony listu intencyjnego postanowiły, że będą informować o wszystkich toczących się sprawach i będą działać w zaufaniu do siebie. Ale przede wszystkim, co jest dla mnie najważniejsze, to była nadzieja na to, że wreszcie ta sprawa, która ciągnie się między naszymi instytucjami niemal od dwudziestu lat, zostanie uregulowana - wskazał.

Zupełnie inny pogląd na tę sprawę ma dyrektor zakopiańskiego COS Sebastian Danikiewicz. Nie chciał wypowiadać się przed mikrofonem i poprosił o przesłanie pytań na piśmie. Stwierdził, że realizacja postanowień listu podpisanego we wrześniu 2018 miała nastąpić w okresie sześciu miesięcy od jego podpisania, a skoro ani TPN, ani COS nie dopełnił zapisanych zobowiązań, to porozumienie straciło swoją ważność.

Decyzja dotycząca sprzedaży internatu Imperial została podjęta z przyczyn ekonomicznych, a Centralny Ośrodek Sportu poinformował o niej Dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego Szymona Ziobrowskiego - zaznaczył.

Taka odpowiedź kolejny raz zaskoczyła dyrektora parku narodowego, który mówi, że z listu intencyjnego wprost nie wynikała data jego ważności, a obie strony zdawały sobie sprawę, że zamiana nieruchomości jest procesem długotrwałym.

Jeśli chodzi o skocznie narciarskie, to COS ma zawartą z parkiem umowę użyczenia, na około 18 lat, ale my tę umowę użyczenia zawieraliśmy w pewnym kontekście. W kontekście zobowiązań, które były składane, że sprawy własnościowe miedzy naszymi instytucjami zostaną uregulowane - wskazał szef parku.

Dyrektor TPN zapowiedział, że obstawanie przy stanowisku, że list intencyjny między stronami wygasł  może drogo kosztować Centralny Ośrodek Sportu.

Umowa użyczenia na stadiony kończy się w przyszłym roku i jeżeli sprawa nie zostanie uregulowana, czyli nie wrócimy do rozmów, to nie będziemy już COS-owi tych terenów użyczać, tylko będziemy je normalnie dzierżawić, tak jak postępowalibyśmy z każdą inną instytucja, która działa na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Do tej pory traktowaliśmy Centralny Ośrodek Sportu na bardzo preferencyjnych warunkach, ale to może się skończyć w sytuacji, kiedy zaufanie, które uważam, jest podstawą naszego życia i funkcjonowania, zostanie nadwyrężone - tłumaczy Ziobrowski.

"Naszym celem nie jest wstrzymanie funkcjonowania stadionów"

Groźby spotkały się z dość ostrą odpowiedzią dyrektora COS-u, który stwierdził, że załatwienie formalności związanych ze sprzedażą hotelu Imperial wciąż trwa. Instytucja nie wyklucza transakcji zamiany z TPN, ale podkreśla, że musiałaby ona dotyczyć nieruchomości o podobnej wartości.

Wierzymy, że błędne objęcie granicami właścicielskimi TPN obiektów będących od wielu dziesięcioleci w użytkowaniu COS na potrzeby rozwoju infrastruktury sportowej zostanie jednak ostatecznie skorygowane. Umowy użyczenia zostały zawarte za zgodą Ministra Środowiska (ogranu nadzorującego TPN) dnia 28.06.2016 r., a więc na 2 lata przed podpisaniem listu intencyjnego. Strony umowy użyczenia wiążą odrębne regulacje niemające nic wspólnego z kwestią zamiany działek za internat Imperial. Umowy obowiązują na okres 20 lat - poinformował. Według niego, TPN i COS zobowiązały się, że będą współpracować, aby uzyskał prawo użytkowania wieczystego gruntów położonych w obrębie skoczni narciarskiej. Podkreślił, że jeżeli COS nie uzyska tego prawa, to umowy użyczenia zostaną automatycznie przedłużone na kolejne 20 lat.

Co do zasady umowa użyczenia zawarta na czas określony ulega rozwiązaniu wraz z upływem terminu, na jaki została zawarta. Ewentualnie wypowiedzenie uwarunkowane jest spełnieniem konkretnych przesłanek umownych - twierdzi dyrektor COS. Jednocześnie dodaje: W tym konkretnym przypadku niedojście do skutku transakcji zamiany nieruchomości, na których pozostają obiekty skoczni za nieruchomość, na której zlokalizowany jest Imperial nie jest podstawą wypowiedzenia przez TPN umów użyczenia. Bezpodstawne próby rozwiązania umów należałoby rozważać jako szkodliwe dla polskiego sportu, a COS miałby podstawy do ich kwestionowania.

Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego kolejny raz nie zgadza się z taką oceną, mówiąc, że kwestie granic już dawno zostały rozstrzygnięte. Naszym celem nie jest wstrzymanie funkcjonowania skoczni czy stadionów - mówi dyrektor TPN Szymon Ziobrowski. Podkreśla jednak, że TPN jest podmiotem reprezentującym Skrab Państwa, więc musi dbać o to, by sprawy własnościowe były uregulowane.

Wydawało się, że wszystko ku temu zmierza i wszyscy co do tego są zgodni... My na pewno, w sytuacji, kiedy postanowienia listu intencyjnego nie zostaną dotrzymane, będziemy działać w takim kierunku, by prawa Skarbu Państwa były szanowane, a przede wszystkim, by słowo, które się dało było szanowane. Jeżeli nie dojdzie do zamiany nieruchomości, to jest rzeczą naturalną, że podmiot, który czerpie pożytki z nieruchomości - a COS to robi (przypomnę funkcjonowanie wyciągu na Krokiew) - będzie musiał częściowo tym przychodami się dzielić - podsumował.

Maciej Pałahicki

Nicole Makarewicz