"Bohater paryskiego turnieju.Wschodząca gwiazda światowego tenisa" to cytaty z francukiej prasy, która nie szczędzi pochwał pod adresem Jerzego Janowicza. "Objawienie, niespodzianka, zachwycający wyczyn"- tak nadsekwańskie dzienniki komentują świetną grę Polaka.

Francuzi mają jednak problem z wymówieniem trudnego nazwiska polskiego tenisisty. Język łamią sobie m.in. komentatorzy sportowi dla których zbitka słów Jerzy Janowicz jest niemożliwa do wymówienia. "Polak to sensacja paryskiego turnieju, chociaż ugiął się w finale" - podkreśla informacyjna stacja telewizyjna LCI. "To prawda. Ponad dwumetrowy Jerzy Janowicz oczarował publiczność. Zdajecie sobie sprawę? Nieznany szerzej do tej pory zawodnik doszedł do finału prestiżowej, paryskiej imprezy. Podobno miał problemy finansowe. Teraz się to zmieni: wywalczył ponad 200 tys. euro. Zasłużył na to" - zachwycał się jeden z francuskich telewizyjnych komentatorów.

David Ferrer lepszy od Jerzego Janowicza w finale paryskiego turnieju

Jerzy Janowicz po zaciętej walce przegrał w dwóch setach 4-6, 3-6 z Hiszpanem Davidem Ferrerem w finale prestiżowego turnieju ATP w Paryżu. Mimo porażki to największy jak dotąd sukces Polaka w karierze. czytaj więcej

Jak Francuzi wypowiadają nazwisko Polaka? Posłuchaj relacji Marka Gładysza

Wczoraj Jerzy Janowicz po zaciętej walce przegrał w dwóch setach 4-6, 3-6 z Hiszpanem Davidem Ferrerem w finale ATP w Paryżu. Mimo porażki to największy jak dotąd sukces Polaka w karierze.Kto by się spodziewał, że 21-latek i to numer 69. w świecie przebije się nagle do finału turnieju rangi Masters 1000. To dla mnie szok i wciąż nie potrafię tego za bardzo ogarnąć. Potrzebuję trochę czasu, żeby wszystko ułożyć w głowie - powiedział po finale Jerzy Janowicz. Moje marzenia się spełniają i to w niesamowitym tempie - przyznał. Stwierdził, że mimo, iż na korcie prezentuje spokój i opanowanie, to nie do końca radzi sobie z sytuacją, która go spotkała. Wciąż nie mogę zrozumieć, jak ja, zwykły szaraczek, doszedłem do finału tak dużego turnieju, powyżej którego są już tylko Wielkie Szlemy i masters. Tym bardziej, że przecież wcześniej musiałem grać tu w eliminacjach, bo miałem zbyt niski ranking, żeby się znaleźć w głównej drabince - powiedział. Jeszcze pewne rzeczy do mnie nie dotarły - dodał.

Polak zdradził, że paryski turniej był dla niego wyzwaniem nie tylko z emocjonalnym, ale też fizycznym. Pierwszy, drugi, trzeci i tak dzień po dniu, bez dłuższej chwili na odpoczynek i zastanowienie. Pewnie dlatego właściwie przez cały tydzień nie mogłem spać ani nie miałem apetytu. Po prostu nadmiar emocji i adrenaliny- opowiadał. Nie było to dla mnie łatwe i muszę się nad tym wszystkim spokojnie zastanowić. Łatwo o rozprężenie, a nie bardzo jest na nie czas, bo przede mną trzy tygodnie odpoczynku i od razu rozpocznę przygotowania do nowego sezonu - zaznaczył.

Zdaniem ekspertów z którymi rozmawiał dziennikarz RMF FM Patryk Serwański przełom w karierze Janowicza przyszedł w najlepszym momencie, czyli na zakończenie sezonu. Teraz Polak będzie mógł podreperować zdrowie: 22-latek skarży się na problemy z barkiem. Najbliższe tygodnie pozwolą mu również się wyciszyć i przygotować do nowych wyzwań, czyli styczniowych turniejów na czele z Australian Open. Będzie grał w lepszych zawodach, z najlepszymi przeciwnikami. Teraz już ani Janowicz ani jego rodzice nie będą musieli martwić się o pieniądze na bilety lotnicze, czy pensję dla trenera.