Tomasz Adamek w najnowszym wpisie na swoim blogu po raz pierwszy skomentował swój styczniowy wypadek samochodowy w Lake Placid. "Góral" zapowiedział też powrót do treningów i kolejną walkę, którą stoczy najprawdopodobniej w maju - donosi ringpolska.pl

Styczeń minął szybko, choć nie bez echa w mediach. Wybrałem się tradycyjnie do Lake Placid, by zjeżdżać na nartach i odpocząć od boksu. Trasy zjazdowe to 7,5 kilometra zjazdu ,a udawało mi się w ciągu jednego dnia zjechać po 20 razy. Taka ilość kilometrów w nogach to świetny trening wytrzymałościowy a szczególnie dla nóg. To jednak się nie liczy dla postronnego fana boksu. Ważne było to, co przez tydzień można było przeczytać, zobaczyć, czy usłyszeć w mediach. Totalna jazda mediów po bandzie. Adamek pijany, rozbija doszczętnie samochód, pójdzie na rok do więzienia. Z małej kolizji drogowej, zwykłego poślizgu w górskiej miejscowości, zrobiono mega sensację - czytamy na tomaszadamek.com.pl

Nie mogło być inaczej, media na co dzień czyhają na sensację. Wystarczy jeden drobny sygnał a informacyjna kula śniegowa zaczyna się toczyć. Przedruk informacji, dodany własny komentarz wzięty  z kosmosu i rywalizacja dziennikarzy, kto napisze dosadniej. Tak było i tym razem. A teraz fakty. W wyniku poślizgu, na śliskiej jezdni, przy skrzyżowaniu ulic, wjechałem bokiem na dwa zaparkowane auta. Nikt nie został ranny w trakcie tej kolizji. To  nie był wypadek drogowy z udziałem osób trzecich, co ma szczególne znaczenie przy ocenie zdarzenia. Miało to też duży wpływ na przebieg postępowania wyjaśniającego, jakie prowadziła policja. W dniu 14 lutego dowiem się, jakiego rodzaju sankcje zostaną podjęte w stosunku do mojej osoby, za to wykroczenie drogowe. Sam do czasu zakończenia postępowania nie mogłem zabierać głosu w tej sprawie - podkreśla "Góral".

Milczenie boksera: Adamek nie komentuje swojej jazdy

Tomasz Adamek konsekwentnie milczy w sprawie okoliczności swojego ostatniego wypadku. "Sprawy nie będziemy komentować" - usłyszał korespondent RMF FM w Waszyngtonie również od współpracowników polskiego pięściarza. czytaj więcej

W połowie stycznia sierżant Charles Dobson z lokalnej policji powiedział w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Pawłem Żuchowskim, że funkcjonariusze mają wystarczająco dużo dowodów, by stwierdzić, że polski pięściarz nie był trzeźwy. Po kolizji Tomasz Adamek trafił do szpitala. Lekarze nie stwierdzili u niego poważniejszych obrażeń. Miał też odmówić badania alkomatem. Jeśli ktoś zostaje aresztowany w stanie Nowy Jork za jazdę pod wpływem alkoholu, to znaczy, że mamy wystarczające dowody na to, żeby stwierdzić, że był pijany - tłumaczył kilka tygodni temu w rozmowie z korespondentem RMF FM jeden z funkcjonariuszy.

Adamek nie wypada z gry

Polski pięściarz informuje również, że dzięki grze w piłce i jeździe na nartach schudł dwa kilogramy. To świetna odskocznia od bosku- pisze. Moje ostatnie walki toczone być może za często, nie pozwalały mi na pełną regenerację sił. Tym razem będzie inaczej. To ja sam dam sygnał, kiedy mój organizm będzie gotowy do kolejnych zmagań w ringu. Do tej pory omijały mnie ciężkie kontuzje, co w boksie zawodowym i w wadze ciężkiej jest rzadkością. Co chwila słyszymy o kolejnych pięściarzach, którzy komunikują o swojej niedyspozycji. Z jednej strony ciągnie mnie do ringu a z drugiej strony zdrowy rozsądek i trener podpowiada, odpocznij. Z tego powodu trudno dziś powiedzieć, kiedy i z kim będę walczył. Fanów boksu uspokajam i obiecuję, że prawdopodobnie w maju stoczę kolejną walkę. Do tego czasu promotorzy mają urlop a ja oddaję się różnym sportom. Pogłoski a raczej plotki na temat mojej kolejnej walki, jakie przetoczyły się ostatnio w mediach, nie zakłóciły moich nowych zajęć. Wrócę do ringu mocniejszy i bardziej zmotywowany a ten dłuższy urlop należał mi się od dawna - napisał Tomasz Adamek.