Jean Castex, który w piątek został mianowany premierem Francji, chwalony jest w mediach jako człowiek. Nawet przeciwnicy polityczni wysoko oceniają jego całkowite oddanie w służbie kraju, wierność w przyjaźni i doskonałe kontakty ze współpracownikami. Nie wiążą jednak wielkich nadziei, gdy chodzi o jego rolę polityczną.

Przeważa opinia, że Castex będzie jedynie wykonawcą poleceń prezydenta Emmanuela Macrona, który zgodnie z obowiązującym we Francji systemem jest szefem rządu.

W mediach nad Sekwaną wiele mówi się o tym, że Castex, wysokiej rangi urzędnik państwowy, doskonale zna wszystkie niemal gabinety ministerialne, ale on sam jest zapełnienie nieznany.

Dyrektor generalna instytutu badania opinii Odoxa, Celine Bracq, przypomniała w telewizji CNEWS, że dotychczasowy premier "Edouard Philippe też był anonimem, kiedy obejmował urząd premiera". Bracq przywołała wypowiedź b. premiera Jean-Pierre'a Raffarina o tym, że "kwestia tego, że jest się nieznanym, znika po przekroczeniu progu Matignon (siedziby francuskiego premiera)".

"Ażeby zastąpić Edourda Philippe’a, człowieka prawicy, urzędnika wysokiej rangi, radnego i cenionego przez Francuzów, Emmanuel Macron wybrał Jeana Castexa, człowieka prawicy, urzędnika wysokiej rangi, radnego i całkiem nieznanego Francuzom" - zauważa w dzienniku "L’Opinion" Nathalie Segaunes. Dziennikarka tłumaczy ten wybór "wagą polityczną Philippe’a, która po trzech latach stawała się problem dla głowy państwa".

Inni komentatorzy również twierdzą, że prezydent Macron miał dosyć premiera, który jest bardziej popularny niż on sam.

"Gospodarz Pałacu Elizejskiego przekonany jest, że zaciekawienie mediów Jeanem Castexem pomoże w zamknięciu rozdziału Philippe’a" - pisze komentator dziennika "Le Figaro" Guillaume Tabard. Jego zdaniem Castexowi "przypadnie raczej rola sekretarza generalnego rządu, a nie głównodowodzącego generała większości (parlamentarnej)".

"Ta nominacja to połączenie Pałacu Elizejskiego z Matignon, a premier będzie szefem biura, czyli wykonawcą poleceń prezydenta" - ocenia komentator stacji BFM TV Bruno Jeudy.

B. minister, a obecnie eurodeputowana Nadine Morano z centroprawicowej partii Republikanie powiedziała w radiu France Info, że Castex "zdecydował się wejść na pokład Titanica". "Jeśli zmienia się ludzi bez zmienienia linii politycznej, to niczego się nie zmienia" - podsumowała.

Liczni komentatorzy i politycy podkreślają, że wobec kryzysu gospodarczego i społecznego, jaki coraz wyraźniej zapowiada się po kryzysie koronawirusa, najważniejsza i najtrudniejsza jest właśnie linia polityczna.

Rzecznik partii Europa Ekologia Zieloni (EELV) Alain Coulombel skomentował w telewizji CNEWS, że "ważna jest polityka, a nie gadanie". "Czekamy na czyny, ale wątpię, czy się doczekamy, bo jako mer pan Castex nie okazał się czuły na sprawy ekologii. Sceptyczny jestem, gdy chodzi o ekologiczne zaangażowanie tego rządu" - ocenił Coulombel.

"Prezydent chce rządzić sam, po to by przygotować wybory prezydenckie" w 2022 r. - ocenił szef centrowej partii Unia Demokratów i Niezależnych (UDI), Jean-Christophe Lagarde.

Według konstytucji V Republiki Francuskiej premier "definiuje i prowadzi politykę Francji". W rzeczywistości ta rola w największym stopniu przypada prezydentowi. A kiedy premier robi się mimo tego zbyt popularny, prezydent go zmienia - zauważa w sobotę "Le Figaro".

B. doradca b. prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego Henri Gouaino przypomniał w telewizji LCI, że już pierwszy premier V Republiki Michel Debre skarżył się, że ministrowie ignorują go i zwracają się bezpośrednio do generała de Gaulle’a.