Wieprz, dzika i największa rzeka Lubelszczyzny, już niedługo może zmienić się w coś, co przypomina raczej kanał. Urzędnicy pod presją lokalnych władz i mieszkających nad Wieprzem rolników, postanowili ją uregulować. Chcemy chronić ludzi i ich dobytek przed powodzią - tłumaczą swe decyzje.

REKLAMA

Wycinanie rosnących na brzegach, drzew i krzewów czy oczyszczanie koryta już się rozpoczęło. Udrażnianie koryta – według lokalnych władz i urzędników od ochrony środowiska – przyspieszy bieg rzeki i zlikwiduje zatory. W ten sposób – twierdzą – zmniejszy się zagrożenie powodziowe.

Zdaniem ekologów i hydrologów działania te zbyt dalece ingerują w naturalne środowisko, co w konsekwencji może się obrócić przeciwko człowiekowi: Jeśli woda szybciej spływa, to fala kulminacyjna czyli stany wody są znacznie wyższe, a więc powodują większe straty powodziowe - uważa Stanisław Chmiel z Instytutu Biologii i Nauk o Ziemi UMCS.

Wieprz wpada do Wisły, co może spowodować dodatkowe zagrożenie. Poza tym – jak twierdzi Stanisław Chmiel, udrażnianie rzeki spowoduje nieodwracalne straty w ekosystemie: ucierpi Nadwieprzański Park Krajobrazowy.

14:30