O co najmniej 24 godziny opóźni się start sondy kosmicznej News Horizons , która ma badać najdalsza planetę układu słonecznego - Pluton. Kłopoty techniczne i silny wiatr nad przylądkiem Canaveral sprawiły, że kilkakrotnie przekładany dziś start trzeba było ostatecznie odwołać. Kolejna próba jutro.

REKLAMA

Sonda New Horizons będzie przemierzała układ Słoneczny w rekordowym tempie szesnastu kilometrów na sekundę. I tak, jednak dotrze do Plutona dopiero po dziewięciu latach. Wszystko zależy od tego czy zdoła "odbić" się od pola grawitacyjnego Jowisza. Jeśli nie - do Plutona może dotrzeć dopiero w 2018 roku.

Jej głównym zadaniem będzie zbadanie ogólnej geologii i geomorfologii Plutona oraz jego największego satelity Charona, sporządzenie map ich powierzchni oraz badania atmosfery Plutona. Jeśli NASA zdecyduje się na przedłużenie misji, New Horizons zbada także obiekty z tzw. Pasa Kuipera - pasa drobnych ciał niebieskich krążących poza orbitą Neptuna. Dotrze do nich najprawdopodobniej ok. roku 2020.

Naukowcy liczą, że kosztująca 700 mln dolarów misja dostarczy nowych informacji o najodleglejszych zakątkach Układu Słonecznego, a tym samym o pochodzeniu i początkach naszej galaktyki.

Na sondzie, oprócz siedmiu głównych instrumentów naukowych, umieszczono także dysk zawierający 435 tys. nazwisk ludzi z całego świata, którzy wcześniej zarejestrowali się na specjalnej stronie internetowej.

Pluton to najmniejsza i najbardziej oddalona od Słońca planeta Układu Słonecznego. Znajduje się średnio 30 razy dalej od Słońca niż Ziemia. Odkrył ją w 1930 roku amerykański astronom C.W. Tombaugh.

W 1978 r. odkryto naturalnego satelitę Plutona - Charona, którego średnica jest równa połowie średnicy Plutona. Wielu astronomów twierdzi więc, że para Pluton - Charon jest bardziej podwójną planetą niż typowym układem planeta-księżyc.