Polska znajduje się w trzeciej grupie państw zagrożonych chorobą szalonych krów. Taki werdykt ogłosiła oficjalnie Unia Europejska. Może to oznaczać, że na terytorium naszego kraju prawdopodobnie już występuje BSE. To wszystko przypuszczenia bo nadal nie ma potwierdzonych przypadków tej choroby u bydła.

REKLAMA

W raporcie napisano, że jest prawdopodobne, ale nie potwierdzone, że w polskim stadzie krów jedna lub więcej sztuk bydła jest już zainfekowana BSE. Co jest przyczyną tak surowej oceny? Przede wszystkim na naszą niekorzyść przemawia fakt, że importowaliśmy masowo mączkę mięsno-kostną z krajów gdzie występuje choroba szalonych krów. W sumie importowaliśmy milion 800 tysięcy ton tej mączki, która uważana jest za główne źródło skażenia. Nie przekonały unijnych ekspertów tłumaczenia polskich weterynarzy, że podawana ją wyłącznie jako pokarm dla trzody chlewnej i drobiu. Uznano nasze kontrole weterynaryjne po prostu za mało skuteczne. W dodatku wyliczono, że sprowadziliśmy kilkadziesiąt tysięcy krów z krajów ryzyka takich jak Francja, Holandia, Dania i Niemcy. Rzeczniczka Komisji Europejskiej zaznaczyła, że Polska nie może odwoływać się od decyzji Komitetu. Również w przypadku stwierdzenia w naszym kraju przypadków BSE nie będziemy mogli domagać się odszkodowania od krajów, które dostarczyły nam skażone bydło i mączkę.

Polska broni się nie tylko przed chorobą szalonych krów. Za wszelką cenę staramy się uchronić kraj przed rozprzestrzeniającą się w zawrotnym tempie w Europie pryszczycą. Między innymi dlatego MSWiA zamknęło małe przejścia graniczne na zachodzie Polski. Zamknięcia przejścia w Świnoujściu wywołało protesty mieszkańców, którzy pozbawieni zostali możliwości przygranicznego handlu. Okazuje się, że już jutro przejście graniczne Świnoujście-Alhbeck może zostać otwarte. Wczoraj przejście wizytował główny weterynarz kraju Andrzej Komorowski. Według nieoficjalnych informacji jutro wystąpi do resortu spraw wewnętrznych o cofnięcie decyzji o zamknięciu przejścia.

09:35