Alarmujący raport Health Consumer Powerhouse na temat wirusowego zapalenia wątroby. Polska w rankingu porównującym sposoby leczenia i radzenia sobie z zapaleniem wątroby w 30 krajach Polska zajęła 18. miejsce. Rocznie na WZW umiera w Europie 125 tys. osób.

REKLAMA

Autorzy raportu przestrzegają, że niski pozom profilaktyki i leczenia w Polsce grozi epidemią. Zarzucają Polsce stosowanie przestarzałych leków, ograniczony zasięg szczepień wśród dorosłych i grup ryzyka, brak narodowej strategii, słabą wykrywalność wirusa, brak dobrze funkcjonującego rejestru raka wątroby. W dokumencie mowa jest również o tym, że w Polsce liczba przeszczepów wątroby powinna wzrosnąć.

Z zarzutami postawionymi w raporcie zgadzają się organizacje chorych. Wszystkie apele organizacji do ministerstwa i NFZ obijają się jak groch o ścianę i nie widzimy żadnych zamian - powiedziała korespondentce RMF FM w Brukseli Barbara Pepke z organizacji pacjentów "Gwiazda Nadziei". Jak dodaje taka sytuacja to bomba z opóźnionym zapłonem. W naszej fundacji wielokrotnie spotkałam się z sytuacją, gdy człowiek 30 letni chorował na przewlekłe, wirusowe zapalenie wątroby typu B, a następnie cierpiał na nowotwór wątroby i umierał w młodym wieku. Gdyby został zaszczepiony nie umierałby w tak młodym wieku - tłumaczy.

Długa lista zaniedbań Polski w sprawie WZW

W Polsce szczepionka przeciwko wirusowi HBV (żółtaczce typu B) nie jest refundowana w przypadku dorosłych. Polska powinna rozszerzyć zasięg szczepień, żeby przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się choroby - dodaje Beatriz Cebolla jedna z autorek raportu. Leki stosowane w leczeniu WZW w Polsce są przestarzałe. Ich skuteczność ocenia się na poziomie 40 proc. podczas gdy za granicą wynosi ona nawet 80 proc. W najgorszej sytuacji są pacjenci zmagający się z przewlekłym zapaleniem wątroby typu B. W Polsce stosowany jest lek, który w innych krajach jest już wycofywany, bo powoduje mutację wirusa HBV przez co trudniej leczyć pacjenta. Stosowane w Polsce leki są nie tylko mało skuteczne, ale wręcz niebezpieczne- uważa prezes fundacji "Gwiazda Nadziei".

Z raportu Health Consumer Powerhouse wynika też że w naszym kraju bardzo słaba jest wykrywalność wirusa tylko trzy procent, podczas gdy np. w Wielkiej Brytanii wynosi ona 14 procent a w Niemczech osiemnaście procent. W dokumencie znalazło się także zalecenie, by polski rząd zaczął wspierać krajową strategię postępowania w związku z zapaleniem wątroby. Za brak narodowej strategii zwalczania wirusowego zapalenia wątroby Polska otrzymała "czerwona kartkę".

Projekt dokumentu powstał co prawda 13 lat temu, ale od tamtego czasu zalega u kolejnych ministrów zdrowia. Jeżeli nie będziemy szczepić dorosłych na HBV, jeżeli nie będziemy leczyć i wykrywać osób chorych na HCV to jest to bomba z opóźnionym zapłonem - ostrzega prezes fundacji 'Gwiazda Nadziei".

Wirusowe zapalenie wątroby jest chorobą zakaźną wywołaną przez wirus zapalenia wątroby typu B (HBV) lub C (HCV). Wirusowe zapalenie wątroby typu C bywa nazywane "cichą chorobą", ponieważ często nie daje żadnych objawów. Zanim dojdzie do poważnego uszkodzenia wątroby, może upłynąć nawet wiele lat, w czasie których chory może czuć się dobrze i nie mieć żadnych dolegliwości świadczących o rozwoju tego schorzenia. Również u większości osób zakażonych wirusem HBV (około 90 proc.) brak jest objawów charakterystycznych, dlatego o zakażeniu lub o przebytej chorobie dowiadują się przypadkiem. Może wystąpić osłabienie, wzmożona senność, bóle głowy, brak apetytu, czasami gorączka i wysypka na kończynach górnych i tułowiu. U około 20 proc. osób występuje żółtaczka, która świadczy o zaburzeniu czynności wątroby. Konsekwencje zakażenia wirusem HCV lub HBV mogą być bardzo poważne. Chorzy z przewlekłym zapaleniem są narażeni na ryzyko wystąpienia marskości i niewydolności wątroby oraz raka wątrobowokomórkowego.