Planeta może przetrwać ekspansję czerwonego olbrzyma. Przekonują o tym astronomowie, którzy opisali na łamach czasopisma "Nature" odkrycie dwóch planet, krążących wokół umierającej gwiazdy. Ciasne orbity tych ciał niebieskich wskazują na to, że musiały znaleźć się we wnętrzu swej gwiazdy, gdy przechodziła fazę czerwonego olbrzyma.

REKLAMA

Międzynarodowy zespół astronomów odkrył planety KOI 55.01 i KOI 55.02 w pobliżu gwiazdy KOI 55, określanej jako gorący podkarzeł. To rodzaj gwiazdy, która pod koniec swojego cyklu rozwojowego przeszła przez fazę czerwonego karła, ale straciła zewnętrzną warstwę wodoru. Pozostało z niej tylko jądro. Mechanizm w jaki to się stało nie jest do końca jasny. Nie wyklucza się, że obecność planet mogła się do tego przyczynić.

Autorzy odkrycia przypuszczają, że los tamtego układu planetarnego może stać się w przyszłości udziałem także planet naszego Układu Słonecznego. Jak się przewiduje, Słońce pod koniec swego życia, za około 5 miliardów lat, stanie się czerwonym olbrzymem. Jego objętość wzrośnie tak bardzo, że pochłonie wtedy cztery planety, Merkurego, Wenus, Ziemię i Marsa. Do tej pory wydawało się, że żadna z planet nie ma szans tego przetrwać. Być może jednak jest inaczej. A nawet jeśli z nich nic nie zostanie, to już Saturn może zmienić się w taką małą, ale zaskakująco wpływową planetę.

KOI 55.01 i KOI 55.02 to najmniejsze odkryte do tej pory planety, krążące wokół aktywnej gwiazdy innej, niż Słońce. Według obliczeń ich promienie są równe odpowiednio 0,76 i 0,87 promienia Ziemi. Obiegają swoją gwiazdę w czasie odpowiednio 5.76 i 8.23 godziny. Ich obserwacje, dokonane przy pomocy teleskopu kosmicznego Keplera i teleskopów obserwatorium na Kitt Peak, wskazują na pierwszy znany nam przypadek, w którym planety mogły mieć wpływ na ewolucję gwiazdy, wokół której krążą.