Nowe obserwacje astronomiczne planetoidy o nazwie 2002 NT7, a potem żmudne obliczenia toru jej lotu wykazały, że w 2019 roku nie dojdzie jednak do katastrofy. Rewelacje na temat groźnego asteroidu o szerokości 2 km zapełniły czołówki amerykańskich gazet oraz ożywiły na nowo zainteresowanie do astronomii i jej zagadek.

REKLAMA

Asteroid 2002 NT7 jest 8 tysięcy razy cięższy od meteorytu tunguskiego, który spadł na tajgę w Syberii na początku XX wieku. Naukowcy twierdzą, że asteroid o przekroju 1 km mógłby zabić po zderzeniu z Ziemią jedną czwartą całej ludzkości. Oznaczałoby to też drastyczne zmiany klimatyczne na całej planecie.

Nowy asteroid wykryto na początku lipca. Obecnie znajduje się on w odległości 100 mln km okrążając Słońce co 2,3 roku, ale jego orbita z wolna zbliża się do orbity Ziemi. Możliwe więc, że to, co uda się za 17 lat, nie powiedzie się za lat 58. W roku 2060 skalny natręt znowu pojawi się niebezpiecznie blisko Ziemi i istnieje prawdopodobieństwo, że tym razem w nią trafi.

01:25