Awaria w czeskiej elektrowni atomowej w Temelinie jest znacznie poważniejsza niż początkowo przypuszczano. Zatrzymany w ubiegłym tygodniu pierwszy blok energetyczny ruszy ponownie nie za 2, 3 tygodnie, jak zakładano, lecz dopiero za 3, 4 miesiące.

REKLAMA

Na początku roku zauważono niebezpieczne drgania wielkiej, 1000-megawatowej turbiny parowej. W skrajnym przypadku wirująca z ogromną prędkością turbina mogłaby się rozlecieć, niszcząc wszystko wokół. Według dyrektora elektrowni, wady tej nie da się usunąć z tygodnia na tydzień. Jako pierwszy możliwy termin uruchomienia elektrowni dyrektor podał czerwiec albo lipiec. W Austrii przeciwnicy Temelina domagają się, by jak najlepiej wykorzystać przerwę. Organizacje Greenpeace i Global 2000 oraz władze landów sąsiadujących z elektrownią domagają się, by w najbliższych dniach rozpoczęła pracę Międzynarodowa Komisja Ekspertów, która zgodnie z umową obu rządów, ma określić, czy elektrownia nie stanowi zagrożenia dla otoczenia.

Posłuchaj także relacji wiedeńskiego korespondenta RMF FM, Tadeusza Wojciechowskiego:

03:00