Osobiście wyznawane wartości i poglądy polityczne kierują naszą oceną ryzyka Covid-19 w większym stopniu niż aktualny przebieg pandemii, w tym informacje o najnowszej liczbie zakażonych koronawirusem. Takie wnioski, na podstawie badań prowadzonych wśród 6000 osób w Wielkiej Brytanii prezentują na łamach czasopisma "Journal of Risk Research" naukowcy z University of Cambridge. Okazuje się, że osoby, które uważają, iż rząd nie powinien mieszać się do ich życia, oceniają ryzyko Covid-19 jako mniejsze i są mniej skłonne do podejmowania działań profilaktycznych, w tym noszenia maseczek.

REKLAMA

Autorzy pracy podkreślają, że społeczeństwo, które łatwo daje się zastraszyć nie jest stanem pożądanym, strach może bowiem zaburzyć właściwą ocenę ryzyka. Badania wskazują jednak, że wyznawane przez nas wartości i poglądy polityczne mają dla tej oceny większe znaczenie niż obiektywne wskaźniki przebiegu pandemii, w tym liczba nowych przypadków zakażeń.

Naukowcy z Cambridge prowadzili badania na grupie 6000 osób zamieszkujących w Wielkiej Brytanii przez 10 miesięcy pandemii. Zauważyli, że indywidualna ocena ryzyka zmieniała się w zależności od tego, czy pandemia słabła, czy przybierała na sile. Niezmiennie potwierdzało się jednak, że przekonanie o zagrożeniu i związana z tym skłonność do poddawania się ograniczeniom i podejmowania działań profilaktycznych była w jeszcze większym stopniu zależna od przekonań politycznych.

Wśród osób oceniających, że ryzyko jest mniejsze, były osoby o prawicowych, czy konserwatywnych poglądach, w tym ci, którzy uznawali, że rząd powinien mniej ingerować w ich życie. Co ciekawe, o niższym ryzyku pandemii były też częściej przekonane osoby wyrażające większe zaufanie do rządu i ogólnie działań państwa na rzecz ograniczenia zakażeń. O tym, że ryzyko zakażenia jest większe były przekonane osoby wskazujące na potrzebę podejmowania działań na rzecz innych, czy ogólnie społeczeństwa, osoby silniej przekonane, że działania indywidualne mogą mieć istotne znaczenie dla hamowania fali zakażeń, osoby wykazujące wyższy poziom zaufania do naukowców i przedstawicieli opieki zdrowotnej. Ogólnie większe przekonanie o towarzyszącym pandemii wysokim ryzyku wykazywały kobiety i osoby, które same miały doświadczenia z przypadkami zakażenia.

Ważne trzy czynniki

Autorzy pracy przyznają, że trzy czynniki miały tu najważniejsze znaczenie, to opinia na temat zakresu ingerencji państwa w życie indywidualne obywateli, przekonanie o skuteczności indywidualnych działań na rzecz zatrzymania fali zakażeń i skłonność do działania na rzecz dobra publicznego. Na czwartym miejscu umieszczono poziom zaufania do nauki, na piątym - płeć.

Zdaniem wiodących autorów pracy, dr Claudii R. Schneider i prof. Sandera van der Linden, wyniki tych badań powinny pomóc instytucjom państwowym w lepszej komunikacji ze społeczeństwem. Choć osoby zaangażowane w promocję informacji na temat Covid-19 mogą starać się zwiększyć świadomość ryzyka, by w ten sposób nakłonić obywateli do działań ochronnych, uważamy, że straszenie społeczeństwa nie jest najlepszym rozwiązaniem. Nasze wyniki wskazują na inne kluczowe czynniki, które decydują o reakcjach społecznych, przy tworzeniu strategii komunikacyjnych warto brać je pod uwagę - mówi dr Schneider z Winton Centre for Risk and Evidence Communication.

Autorzy pracy pytali swoich respondentów o poczucie zagrożenia pandemią, poziom stosowanych zabezpieczeń, w tym noszenie maseczek i utrzymywanie dystansu społecznego w marcu, maju, lipcu i wrześniu 2020 roku i styczniu 2021 roku. Potwierdzili, że zmieniająca się w tym czasie ocena ryzyka miała wpływ na skłonność do przestrzegania obostrzeń. Okazało się, że wyznawane wartości, przekonania polityczne i osobiste przeświadczenie o znaczeniu indywidualnych działań odgrywały w ocenie ryzyka większą rolę niż bardziej "obiektywne" czynniki, jak wiedza na temat aktualnej liczby nowych przypadków Covid-19 - mówi prof. van der Linden, dyrektor Cambridge Social Decision-Making Lab. Te zależności nie zmieniały się w czasie.