Minister zdrowia zapowiada kolejne, oczywiście "korzystne dla pacjentów", zmiany na liście leków refundowanych. Według Mariusza Łapińskiego pomogą one zaoszczędzić kilkadziesiąt milionów złotych. Czy rzeczywiście...?

REKLAMA

Marzenia ministra mają się spełnić dzięki prostemu zabiegowi. Resort zdrowia chce, aby niektóre drogie leki osiągalne teraz w aptekach, w przyszłości były dostępne jedynie w szpitalu.

Kolejne leki zostaną przeniesione do lecznictwa zamkniętego, więc będą dla pacjenta po prostu bezpłatne. Szpitale będą je mogły kupić o wiele taniej niż ministerstwo - tłumaczy rzecznik Ministerstwa Zdrowia Renata Furman. I stąd te gigantyczne oszczędności.

Wg rzecznika resortu zdrowia pomysł ten ma same plusy. Nie widzą ich jednak ani dyrektorzy polskich szpitali, ani farmaceuci. Irena Rej z Izby Gospodarczej „Farmacja Polska” o zamierzeniach ministra mówi krótko: nieporozumienie i brak logiki. Zakładając nawet, że szpital da ten drogi lek, to jeszcze do tego drogiego leku dołoży się koszt pobytu w szpitalu. Pytam, gdzie tu jest logika ekonomiczna..

Podobnie pytają dyrektorzy zadłużonych do granic możliwości szpitali, którzy od pewnego czasu potrzebne leki kupują na kredyt. Wszyscy zdają sobie sprawę, że kolejnego kredytu mogą nie dostać, a wtedy pacjent za bardzo drogie leki będzie musiał zapłacić sam...

foto RMF

19:15