Kiedy miałem osiem lat, wypaliłem dziurę w pidżamie podczas chemicznego eksperymentu. Czy taka historia może pomóc w zdobyciu indeksu na studia medyczne? Wielu młodych Brytyjczyków uznało, że tak i… wpadli.

REKLAMA

Kilkuset kandydatów ubiegających się o przyjęcie na medycynę na brytyjskich uniwersytetach umieściło zdanie o eksperymencie z dzieciństwa w podaniach na studia. Wszyscy skopiowali to zdanie z portalu internetowego z przykładami listów motywacyjnych. Wspomniana dziura w piżamie dotyczyła pierwszych doświadczeń z zestawem małego chemika.

Agenda zajmująca się obsługą rekrutacji na studia, która przeanalizowała 50 tys. wybranych losowo podań, ustaliła, że 5 proc. listów motywacyjnych zawierało "pożyczony materiał" z internetu. Na korzyść przyszłych studentów przemawia jednak fakt, że podchodzili do tych zapożyczeń kreatywnie, modyfikując je w jakimś stopniu. Przypadki dosłownego kopiowania z internetu stanowiły mniej niż 1 proc.