Ten i przyszły rok to okres, gdy zbliżamy się do maksimum aktywności Słońca - a to ma wpływ na ziemską atmosferę. W efekcie mogą pojawiać się zakłócenia w przesyłaniu sygnałów między satelitami a odbiornikami systemu GPS. To jedno z wyzwań, przed jakimi stoją naukowcy zajmujący się obsługą systemów nawigacji satelitarnej.

REKLAMA

W Olsztynie ponad 200 astronomów z całego świata przez tydzień będzie brało udział w warsztatach mających na celu usprawnienie systemów nawigacji satelitarnej. To astronomowie z całego świata, w tym z NASA czy Chińskiej Agencji Kosmicznej, skupieni w Międzynarodowej Służbie GNSS, czyli organizacji pracującej na rzecz systemów GPS, Galileo, Compas i Glonass. Zbierają się co 4 lata, by wypracować najważniejsze zadania dla systemów nawigacji satelitarnej. Jakie są obecnie najważniejsze wyzwania - tłumaczy prof. Andrzej Krankowski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, na którym funkcjonuje centrum komputerowe nadzorujące badania jonosfery przeprowadzane na potrzeby Międzynarodowej Służby GNSS.

Przeczytaj wywiad dziennikarza RMF FM Andrzeja Piedzieiwcza z prof. Andrzejem Krankowskim z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

Andrzej Piedziewicz: Co w tej chwili jest najważniejsze dla astronomów zajmujących się systemami nawigacji satelitarnej?

Andrzej Krankowski: W tym momencie chodzi o wypracowanie systemu obserwacji w czasie rzeczywistym. Dzięki międzynarodowej sieci 400 odbiorników, z których 3 znajdują się w Polsce, jesteśmy w stanie tworzyć ziemskie układy odniesienia, na podstawie których określane jest położenie konkretnych punktów na mapie. Ale zależy nam na tym, by zmiany w tych układach odniesienia móc wprowadzać do systemu na bieżąco, a nie z opóźnieniem.

To przełoży się na dokładność zwykłej, samochodowej nawigacji?

W tym momencie nawigacje samochodowe są wystarczająco dokładne, nam chodzi o stworzenie systemu obserwacji w czasie rzeczywistym, który umożliwi bardzo precyzyjne, z centymetrową dokładnością, naprowadzanie np. lądujących samolotów czy statków w portach oceanicznych.

Tych punktów, które są podstawą układów odniesienia, nie da się po prostu ustalić raz na zawsze, bez konieczności prowadzenia obserwacji w czasie rzeczywistym?

Nie da się, bo Ziemia cały czas się zmienia, kontynenty się poruszają. Dlatego musimy mieć system, który będzie w stanie na bieżąco rejestrować wszystkie zmiany i wprowadzać je do gotowych produktów, z których korzystają użytkownicy systemów nawigacji satelitarnej.

Wyzwaniem jest też rosnąca aktywność Słońca.

Tak, to ma wpływ na jonosferę, czyli górną warstwę ziemskiej atmosfery. To, co dzieje się w jonosferze, może zakłócać sygnał z satelity, więc potrzebujemy bardzo dokładnych informacji o stanie jonosfery i później szybkiego wprowadzania zmian w algorytmach określających pozycję na mapie.

Na razie pracujecie przede wszystkim na rzecz systemu GPS, bo tylko on faktycznie działa. Kiedy dojdą kolejne, np. europejski system Galileo, i co wtedy zmieni się dla użytkowników?

Myślę, że system Galileo powinien być gotowy w ciągu 2-3 lat. To byłoby bardzo dobre dla użytkowników, bo mieliby wtedy po prostu dostęp do dwóch systemów. Zwykły kierowca nawet nie będzie wiedział, czy w danym momencie korzysta z GPS, Galileo, czy może z obu naraz. Ale dzięki temu będą mniejsze problemy z zasięgiem, zwłaszcza w miastach czy na terenach zalesionych, nie będzie już "dziur", w których nasza nawigacja nie ma kontaktu z satelitą i nie jest w stanie dokładnie określać pozycji.