Wulkan na Islandii widziany z kosmosu

Piątek, 5 września 2014 (13:14)

Spektakularna erupcja wulkanu Bardarbunga na Islandii doczekała się obrazu z orbity. Gdy w tym tygodniu na chwilę rozproszyły się tam chmury, satelita Earth Observing-1 z wykorzystaniem aparatury Advanced Land Imager wykonał zdjęcia ognistego spektaklu. NASA opublikowała właśnie obraz Bardarbungi złożony ze zdjęć wykonanych zarówno w dzień w świetle widzialnym, jak i w nocy w podczerwieni.

Kłopoty z zebraniem satelitarnych obrazów erupcji, która rozpoczęła się 28 sierpnia, wiązały się nie tylko z utrzymującą się tam pokrywą chmur, ale także faktem, że niewiele satelitów porusza się po orbitach sięgających tak wysokiej szerokości geograficznej. W chwili rozpogodzenia NASA miała okazję skorzystać z jednego z nich, sondy Earth Observing-1, wyposażonej w zaawansowaną, przeznaczoną do tego aparaturę.

Opublikowane zdjęcie pokazuje wyraźnie pęknięcie, z którego wydobywa się rozpalona lawa, a także jej powierzchnię i czoło. Na tle pola zastygłej przed 200 laty lawy Holuhraun widać także obłok dymu. Erupcja jest bacznie obserwowana ze względu na możliwe konsekwencje, między innymi dla ruchu lotniczego w tym rejonie. Obraz z orbity pomoże w dokładnej analizie zjawiska.

NASA opublikowała też zdjęcie wykonane 31 sierpnia przez instrument MODIS, zainstalowany na satelicie Aqua. Obraz obejmuje znacznie większy obraz, prócz samego ogniska lawy i obłoku pyłu i gazów, pokazuje też zagrożony erupcją Bardarbungi obszar lodowca Vatnajokull.

Władze Islandii poinformowały dziś o pojawieniu się nowej szczeliny, którą wypływa lawa, nieco bliżej lodowca Dyngjujokull. Na razie nie ma informacji, by doszło do emisji wulkanicznego pyłu. Lawa pojawiła się w miejscu, gdzie nie ma pokrywy lodowca, jeśli dojdzie do erupcji pod lodem, ryzyko gwałtownego wybuchu z emisją dużej ilości pyłu znacznie wzrośnie.

Taki właśnie wybuch islandzkiego wulkanu Eyjafjallajokull w kwietniu 2010 roku doprowadził do zamknięcia na sześć dni większości obszaru powietrznego nad Europą.


Artykuł pochodzi z kategorii: Nauka

Grzegorz Jasiński