Romantyczna miłość czy małe drobne szczęścia

Wtorek, 26 listopada 2019 (16:34)

Niekoniecznie wielkie romantyczne uniesienia, ale zwykłe chwile miłości przeżywane na co dzień, także życzliwość i uwaga ze strony innych osób - to najbardziej nas uszczęśliwia, przekonują naukowcy z kilku amerykańskich uniwersytetów. Wyniki ich prac, wykonanych pod kierunkiem badaczy z Penn State Institute for Computational and Data Sciences (ICDS) publikuje w najnowszym numerze czasopismo "Personality and Individual Differences".

Czy takie stwierdzenie powinno nas to bardziej cieszyć, czy martwić? To może być dobra wiadomość, jeśli oczywiście mamy wokół siebie kochających nas, czy po prostu życzliwych ludzi i potrafimy się cieszyć czasem drobnymi oznakami miłości, uwagi, czy troski. Zdaniem psychologów to one sprawiają, że czujemy sens życia, optymizm. A jak to bywa z romantyczną miłością, wiadomo. 

Badania prowadzono w dwóch eksperymentach. W pierwszym uczestniczyły 52 osoby w różnym wieku, w drugim 160 studentów. Osoby te z pomocą swoich smartfonów przez miesiąc, sześć razy dziennie sygnalizowały, co je spotyka i jak się czują. Ich relacje były odpowiedzią na przysyłane im o przypadkowych porach pytania. Okazało się, że szczęście budują małe rzeczy i - jeśli chcemy - to jesteśmy w stanie zauważyć ich więcej. To może jest taki emocjonalny pozytywizm, ale podobno działa. W oczekiwaniu na wielką romantyczną miłość, warto spróbować...  

Autorzy pracy piszą, że osoby, które zauważały więcej kierowanych pod ich adresem krótkich oznak miłości, przywiązania, czy sympatii, wykazywały zauważalnie wyższy poziom samopoczucia, były też bardziej otwarte wobec innych. Nasze podejście do miłości jest zdecydowanie szersze - mówi prof. Zita Oravecz z ICDS - Ta odczuwana na co dzień miłość to coś więcej niż miłość romantyczna, to wszelkie chwile, kiedy odczuwamy jakąś formę rezonansu z innymi. Jeśli rozmawiamy z sąsiadem i on interesuje się naszym samopoczuciem, możemy odebrać to jako dowód pozytywnych emocji i lepiej się poczuć. 

Badacze zauważyli, że uczestniczące w testach osoby z czasem uwrażliwiały się na doświadczane dobro, zaczynały dostrzegać coraz więcej przykładów miłości czy życzliwości. Najwyraźniej w taki sposób także działa sugestia, by patrzeć na życie od lepszej strony. To efekt znany z wcześniejszych badań - dodaje Oravecz - Jeśli przypomina się ludziom, by koncentrowali się na sprawach pozytywnych, ich wrażenie, że spotyka ich coś dobrego rośnie i to ma pozytywny wpływ na ich samopoczucie. 

Na razie badaczom udało się potwierdzić związek między zauważalnymi przejawami miłości i życzliwości, a poprawą samopoczucia, zapowiadają, że będą jeszcze chcieli ustalić ponad wszelką wątpliwość, że to drugie wynika z pierwszego. Jeśli się to potwierdzi, może sugerować nową metodę terapii obniżonego nastroju. Być może wystarczy wysyłać tym osobom SMS-y z przypomnieniami, by dokładniej obserwowali zachowanie innych, a nastrój im się poprawi. 


Artykuł pochodzi z kategorii: Nauka

Grzegorz Jasiński