Nielegalne schronisko Violetty Villas do likwidacji

Wtorek, 10 sierpnia 2004 (05:55)

Wójt Lewina Kłodzkiego cofnął artystce zezwolenie na prowadzenie prywatnego schroniska dla zwierząt. Villas trzymała na swojej posesji prawie 300 psów i kotów. Zezwolenie cofnięto, bo schronisko nie spełniało żadnych wymogów.

Sanepid stwierdził, że w schronisku nie ma m.in. pomieszczeń oddzielających suki od psów, a także specjalnych kojców dla niebezpiecznych zwierząt.

Ponadto mieszkańcy skarżyli się policji, że część czworonogów biega bezpańsko po okolicy, stwarzając często zagrożenie dla ludzi. W pobliżu przebiega międzynarodowa trasa – tam też ginęło wiele psów.

To wszystko sprawiło, że wójt cofnął artystce pozwolenie na prowadzenie ośrodka. Decyzję wójta z ulgą przyjęli mieszkańcy, którym zwierzęta mocno dawały się we znaki. Posłuchaj:

Reporter RMF Michał Szpak próbował też porozmawiać z Violettą Villas. Gwiazda jednak odmówiła.

Według powiatowego lekarza weterynarii działać trzeba szybko, bo chore i zaniedbane zwierzęta stanowią realne zagrożenie dla otoczenia.

Zwierzęta z azylu prowadzonego przez piosenkarkę mają trafić do schronisk, już teraz wiadomo jednak, że władze powiatowe i gminne nie mają pieniędzy na ich przetransportowanie. Niewykluczone więc, że nawet, jeżeli Violetta Villas zgodzi się na zabranie zwierząt, nie będzie jak ich rozwieźć.

Artykuł pochodzi z kategorii: Nauka

-