Koniec akcji "żuraw"

Sobota, 6 stycznia 2001 (10:20)

Mieszkańcy czterech krakowskich kamienic, zagrożonych katastrofą przez uszkodzony dźwig, mogą już wracać do domu. Krótko po północy specjalistom udało się zdemontować uszkodzone ramiona dźwigu. Pozostała na miejscu konstrukcja nie grozi już zawaleniem.

W Krakowie tuż przed północą zakończyła się akcja zabezpieczania uszkodzonego żurawia budowlanego, który zagrażał czterem kamienicom w centrum Krakowa. Do awarii doszło w czwartek wieczorem. Dźwig utracił stabilność z powodu zerwania cięgna mocującego przeciwwagę i groził upadkiem na cztery kamienice, z których ewakuowano 400 mieszkańców. Sprowadzone w nocy dwa dźwigi okazały się zbyt małe, by zabezpieczyć uszkodzony żuraw. Do akcji przystąpiono dopiero w piątek po południu, po sprowadzeniu z Sosnowca 320-tonowego dźwigu.

Akcja rozpoczęła się o godzinie 17:00 i trwała blisko siedem godzin. W początkowym etapie przebiegała niezwykle sprawnie. Czterej mężczyźni wyjechali 160-tonowym dźwigiem na wysokość przeciwwagi uszkodzonego dźwigu i umocowali ją do lin dużego dźwigu z Sosnowca. Następnie przeszli na platformę pod kabiną uszkodzonego dźwigu, a stamtąd na ramię wysięgnika uszkodzonego żurawia i przymocowali je do lin mniejszego dźwigu. W ten sposób oba ramiona uszkodzonego żurawia zostały przymocowane do dwóch dźwigów i unieruchomione. Najtrudniejszym elementem operacji było opuszczenie pięciu betonowych bloków przeciwwagi żurawia, ważących 9 ton. Do końca nie było wiadomo, czy bloki zjadą na własnych linach, czy też liny zostały skręcone i trzeba będzie używać innych sposobów. Po krótkiej przerwie okazało się, że bloki zjeżdżały prosto do klatki schodowej budowanego hotelu. Stamtąd zabierał je drugi mniejszy dźwig i przenosił dalej. Kolejne etapy polegały na zdemontowaniu najpierw długiego, a później krótszego ramienia dźwigu. Akcja zakończyła się o godz. 23:50. Uczestniczyli w niej pracownicy Mostostalu z Krakowa i Zabrza oraz Energopolu z Sosnowca.

Uszkodzony dźwig ma 38 metrów wysokości i może udźwignąć 10 ton. Liczy 21 lat. Maria Kowalczyk, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego powiedziała PAP, iż dwa tygodnie wcześniej na budowie była inspekcja, która nie wykazała żadnych nieprawidłowości. Według wiceprezydent Krakowa Teresy Starmach, miasto będzie domagało się od inwestora zwrotu nakładów poniesionych na wyżywienie i akcję pomocy ewakuowanym.

10:20

Artykuł pochodzi z kategorii: Nauka

-