Inwazja publikacji z... Plutona

Czwartek, 17 marca 2016 (21:59)

Tygodnik "Science" opublikował zestaw pięciu prac, podsumowujących pierwszy etap analizy danych przesłanych przez sondę New Horizons po przelocie w pobliżu Plutona. Przekazują one informacje dotyczące zarówno samej powierzchni planety karłowatej, otaczającej ją atmosfery, jak i zestawu pięciu krążących wokół niej księżyców. Niedawna plamka w obiektywie teleskopu odsłania przed nami całą swoją złożoność.

Te publikacje całkowicie zmieniają nasz obraz Plutona, który okazuje się być prawdziwym światem z różnorodnymi i wciąż aktywnymi procesami geologicznymi, egzotycznymi procesami chemicznymi na powierzchni, złożoną atmosferą, zaskakująco oddziałującą ze Słońcem, i intrygującym systemem małych księżyców - mówi szef naukowy misji New Horizons, Alan Stern z Southwest Research Institute (SwRI) w Boulder.

Na powyższym zdjęciu, wykonanym z pomocą kamery MVIC (Ralph/Multispectral Visible Imaging Camera), widać około 20 warstw mgieł w atmosferze Plutona. Niektóre z nich rozciągają się na setki kilometrów, ale - co ciekawe - niekoniecznie pozostają równoległe do powierzchni planety. Badania pokazują, że atmosfera jest zimniejsza i mniej rozległa, niż przypuszczano, co prawdopodobnie wpływa na to, jak oddziałuje z wiatrem słonecznym - strumieniem naładowanych cząstek docierających tam od naszej gwiazdy. To z kolei wpływa na to, jak szybko cząsteczki atmosfery uciekają w otwartą przestrzeń kosmiczną.

Odkryliśmy, że poprzednie szacunki dotyczące tempa rozpraszania się atmosfery Plutona były mocno przesadzone - przyznaje pierwszy autor dotyczącej tej atmosfery publikacji, Fran Bagenal z University of Colorado w Boulder. Wydawało nam się, że ucieka ona tak szybko, jak w przypadku komety, podczas gdy proces ten przypomina raczej to, co dzieje się z atmosferą Ziemi - wyjaśnia. Co ciekawe, z atmosfery Plutona ucieka głównie metan, choć jej powierzchnia składa się w 99 procentach z azotu - dodaje natomiast Randy Gladstone z SwRI.

Analiza powierzchni Plutona i największego z jego księżyców - Charona, a głównie widocznych tam kraterów - pozostałości kolizji z kosmicznymi skałami, wskazuje, że w ciągu minionych 4 miliardów lat powierzchnia Plutona była geologicznie aktywna. Charakterystyczna połówka "serca", nazwana nieoficjalnie Sputnik Planum, pokryta lodem i pozbawiona kraterów, wydaje się względnie młoda, nie starsza niż 10 milionów lat.

Powierzchnia Charona wydaje się bardzo stara. Ułożone w rejonie równika gładkie, rozległe płaskowyże, nazwane Vulcan Planum, pokryte są pozostałościami po wybuchach kriowulkanów nawet sprzed 4 miliardów lat. To pozostałość po prawdopodobnym zamarzaniu wewnętrznego oceanu, podczas którego doszło do gigantycznego, wyraźnie widocznego pęknięcia powierzchni Charona.

Różnice składu powierzchni Plutona - od rejonów bogatych w zestalony azot, przez metan, po pokryte lodem wodnym - zaskakują. Niczego podobnego nie obserwuje się w Układzie Słonecznym nigdzie indziej.

Przed misją New Horizons uważano, że obecność w układzie Plutona aż pięciu księżyców może sugerować, że krąży tam jeszcze wiele groźnego dla aparatury sondy pyłu. Pomiary pokazały, że to nieprawda, gęstość pyłu jest równie mała jak w innych znanych nam regionach Układu Słonecznego. Małe satelity Plutona okazały się mieć wysokie, sięgające 50, a nawet 80 procent albedo. Tak wysoka zdolność odbijania światła - znacznie większa niż u obiektów w tzw. Pasie Kuipera - wskazuje na to, że Pluton ich nie przechwycił, ale od razu powstały na jego orbicie. To kolejne z ustaleń zawartych w opublikowanych właśnie w "Science" pracach.

Artykuł pochodzi z kategorii: Nauka

Grzegorz Jasiński