Czy mamy wspólny eurorynek nieruchomości?

Wtorek, 20 lipca 2004 (09:45)

Wzrosło zainteresowanie obcokrajowców rynkiem nieruchomości w Polsce. Niemcy, Holendrzy czy Brytyjczycy coraz częściej kupują domki na Warmii i Mazurach. Ale Polacy są także zainteresowani kupnem... apartamentów w Hiszpanii.

Jeszcze przez pięć lat wszyscy obywatele Unii Europejskiej chcący kupić nieruchomość w Polsce muszą starać się o zgodę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Przepis ten nie dotyczy na przykład nieruchomości rekreacyjnych. Czy są atrakcyjną inwestycją dla obcokrajowców? Zacznijmy od Warmii i Mazur.

Jest zainteresowanie ze strony Niemców, Holendrów czy Brytyjczyków nabywaniem nieruchomości. Z punktu widzenia rekreacyjnego nasze tereny są atrakcyjne, dlatego poszukują oni takich nieruchomości, które mogą być dla nich albo miejscem do zamieszkania albo do wypoczynku - mówi Dorota Połosa, prezes Warmińsko–Mazurskiego Stowarzyszenia Biur Nieruchomości.

Biura nieruchomości na Śląsku przed wejściem Polski do Unii Europejskiej narzekały na zastój. Wiele osób wstrzymało się ze sprzedażą mieszkania czy domu, myśląc najprawdopodobniej, że po 1 maja ceny wzrosną - mówi właściciel jednego z nich.

Polacy także interesują się nieruchomościami, tyle że w krajach Unii Europejskiej. Okazuje się, że nie tylko na zainteresowaniu się kończy, ale na kupnie. Hitem są apartamenty w Hiszpanii. Za 60-metrowy trzeba zapłacić około 100 tysięcy euro, czyli niecałe 500 tysięcy złotych. A chętnych nie brakuje.

Prawdziwy boom przeżywa jedno z biur nieruchomości w Gdyni, które pośredniczy w sprzedaży. Formalności związane z kupnem nieruchomości nie są skomplikowane. Jeżeli klient płaci gotówką, wystarczy tylko paszport. Sprawa komplikuje się nieco, jeśli ktoś kupuje na kredyt. Co jest wtedy potrzebne? Posłuchaj relacji Adama Kasprzyka:

Artykuł pochodzi z kategorii: Nauka

-