"Bajki robotów", "Powrót z gwiazd", "Cyberiada" czy ostatnio "Okamgnienie" to tylko kilka ze znakomitego dorobku Stanisława Lema. Jego książki - przetłumaczone na 36 języków - rozeszły się na całym świecie w ponad dwudziestu milionach egzemplarzy. Dziś pisarz-wizjoner odebrał w Krakowie "Złote Berło" i czek na sto tysięcy złotych. To nagroda przyznawana przez Fundację Kultury Polskiej.

REKLAMA

Mistrz fantastyki naukowej został wyróżniony za wyprzedzanie myślą swojego czasu. Ale choć wymyślił wirtualną rzeczywistość, do dzisiaj pozostał wierny tradycyjnym metodom komunikowania się. "Komputer czy telefon komórkowy są wykluczone", powiedział naszemu reporterowi. „Mam sekretarza, który ma oprzyrządowanie kompletne: komputer modem, nagrywarka, skaner, faks, mamy wszystko. Ja piszę listy do znajomych na starej maszynie do pisania” – powiedział pan Stanisław. Maszynę dostał jeszcze od swojego ojca, gdy nauczyciele w gimnazjum stwierdzili, że ma ohydne pismo i na pewno do niczego nie dojdzie. Posłuchaj co powiedział Stanisław Lem naszemu reporterowi Przemysławowi Tarankowi:

15:55