Delft - niewielkie holenderskie miasto słynie z niebieskiej porcelany, którą zaczęto wytwarzać w XVII w. Początkowo była to imitacja bardzo drogiej porcelany pochodzącej z Chin, która w krótkim czasie przypadła do gustu Holendrom. Nasza dziennikarka Katarzyna Szymańska-Borginon odwiedziła w Delft - Muzeum Królewskiej Porcelany.

REKLAMA

/ Katarzyna Szymańska-Borginion / RMF FM
/ Katarzyna Szymańska-Borginion / RMF FM
/ Katarzyna Szymańska-Borginion / RMF FM
/ Katarzyna Szymańska-Borginion / RMF FM
/ Katarzyna Szymańska-Borginion / RMF FM
/ Katarzyna Szymańska-Borginion / RMF FM
/ Katarzyna Szymańska-Borginion / RMF FM
/ Katarzyna Szymańska-Borginion / RMF FM
/ Katarzyna Szymańska-Borginion / RMF FM
/ Katarzyna Szymańska-Borginion / RMF FM


Pierwsze odnotowane próby produkcji "holenderskiej porcelany" datuje się na przełom XVI i XVII wieku. Wtedy holenderscy garncarze starając się podrobić ekskluzywny i drogi produkt, jakim była porcelana sprowadzana z Chin, zamienili majolikę na glinę i zaczęli wytwarzać delikatne wyroby nazwane fajansami.

Praca ich rąk tak bardzo spodobała się miejscowej ludności, że z dnia na dzień zaczęły powstawać kolejne fabryki i wytwórnie produkujące niezwykłe produkty, które zdobyły uznanie nawet w odległych zakątkach świata.

Muzeum Królewskiej Porcelany mieści się przy istniejącej od XVII wieku fabryce fajansów - ostatniej, która funkcjonuje do dzisiaj. Można tu obejrzeć nie tylko kilkusetletnie wazony na tulipany i zastawy stołowe, ale także podejrzeć pracę artystów, którzy nadal ręcznie malują ceramikę.

Bardzo podoba mi się ten niebieski kolor, ale raczej widziałabym te wyroby u siebie w kuchni niż w innym miejscu. Są wyjątkowo piękne - usłyszała nasza dziennikarska Katarzyna Szymańska-Borginon od zachwyconych turystek zwiedzających muzeum.

Malowane ręcznie fajanse osiągają nawet dzisiaj zwrotne ceny od kilku do kilkuset tysięcy euro.


Delf - miasto Vermeera

Delft, to miasto słynące nie tylko z niebieskiej porcelany. Tutaj urodził się i całe życie spędził słynny XVII-wieczny malarz Johannes Vermeer, autor między innymi "Dziewczyny z perłą". W Delft śladami malarza podążała nasza dziennikarka Katarzyna Szymańska - Borginon.

Niestety w Delft nie można zobaczyć żadnego z jego oryginalnych obrazów, ale w dawnej siedzibie gildii św. Łukasza, która w XVII wieku zrzeszała malarzy - Vermeer do niej należał, a nawet jej szefował - urządzono Centrum Vermeera. Ponieważ namalował on tak mało obrazów to wspaniale, że muzeum pokazuje nam wszystkie reprodukcje - mówi amerykańska turystka. Z kolei serbska artystka przyznaje Vermeer jest moim ulubionym malarzem. On wpłynął na moje życie.

Dzięki badaczom z Centrum można odnaleźć w Delft dokładny adres namalowanej przez Vermeera słynnej "Uliczki". Ustalono, że obraz przedstawia domy w Delfcie przy ulicy Vlamingstraat, pod obecnymi numerami 40-42. Centrum prezentuje np. pigmenty, które stosowali XVII-wieczni malarze.

Vermeer bardzo lubił błękitny pigment, który otrzymywał z lapis - lazuli, bardzo drogiej skały sprowadzanej z Afganistanu Wiele godzin pracy trwało w tamtych czasach przygotowywanie farb, które trzeba było własnoręcznie ucierać. W Delft dosłownie można spacerować śladami mistrza. W kościele Oude Kerk znajduje się nagrobek Vermeera.