Wspólny album wokalisty Lou Reeda i zespołu Metallica zatytułowany "Lulu" sprzedaje się bardzo mizernie. Jak podają amerykańskie media, zadebiutował jedynie na 36. miejscu listy sprzedaży płyt w Ameryce.

REKLAMA

Płyta w tydzień po premierze rozeszła się w nakładzie nieprzekraczającym 15 tysięcy egzemplarzy. To katastrofalny wynik, biorąc pod uwagę fakt, że ostatni album Metalliki zatytułowany "Death Magnetic" sprzedał się w pierwszym tygodniu w ponad 490 tysięcy egzemplarzy.

Nie lepiej płyta radzi sobie w Europie. W Wielkiej Brytanii album "Lulu" dotarł również do miejsca 36.

Wspólne przedsięwzięcie Lou Reeda i Metalliki cieszyło się większym wzięciem w Skandynawii. W Szwecji płyta weszła nawet do pierwszej dziesiątki notowania (miejsce 9.), a w Norwegii zadebiutowała na pozycji 11.

W Polsce album w pierwszym tygodniu sprzedaży trafił na 16. miejsce Oficjalnej Listy Sprzedaży, będąc trzecią najwyżej notowaną nowością w zestawieniu. Wyżej znalazły się nowe albumy Coldplay ("Mylo Xyloto" na 1.) i Toma Waitsa ("Bad As Me" na 11.).

Co spowodowało tak nikłe zainteresowanie wyjątkowym przecież wydawnictwem w świecie muzyki? Najprawdopodobniej wymagająca i mroczna treść albumu, który skierowany jest bardziej do fanów twórczości Lou Reeda niż wielbicieli Metalliki.