​Polskie i ukraińskie komiksy prezentowane są na międzynarodowym festiwalu w Brukseli. Niełatwa to inicjatywa, gdyż Belgia to ogromny i wymagający rynek.

REKLAMA

W Belgii komiks w rękach 50- czy 60-latka to nic dziwnego. To uznana i doceniana sztuka. W Brukseli 33 lat temu powstało pierwsze w Europie Muzeum Komiksów, co pokazało jasno, że Belgowie tak samo cenią dobry komiks, jak obrazy Bruegla czy Magritte’a. Belgia to po prostu światowa stolica komiksów. Stąd pochodzą twórcy Smerfów, Tintina czy Lucky Luke’a.

Festiwal Komiksów od lat przyciągał rzesze fanów tego gatunku, jednak pandemia spowodowała prawie dwuletnią przerwę. Teraz festiwal powrócił ze zdwojoną siłą. Około 200 najbardziej lubianych autorów podpisuje swoje albumy. Przed stoiskiem młodej autorki albumu "Le bel Alex" Julii Reynaud ustawia się długa kolejka po autograf. Organizowane są dziesiątki konferencji, spotkań i warsztatów dla dzieci.

Honorowymi gośćmi festiwalu w tym roku są polscy i ukraińscy autorzy komiksów. Polacy mogą pokazywać swoją twórczość z podniesioną głową. Jest kilku autorów z czasów PRL. Wzrok przyciągają znane czytelnikom dawnego "Przekroju" plansze z Profesorem Filutkiem z nieodłącznym melonikiem i parasolem autorstwa Zbigniewa Lengrena. Natomiast hitem są plansze z pierwszymi komiksowymi wydaniami Wiedźmina. W sumie Polska prezentuje prace 40 współczesnych artystów.

Kasia Babis - jak sama o sobie mówi - zajmuje się "komiksem satyrycznym, komentarzem politycznym, również - społecznym". Prezentuje komiks pt. "RE : constitutions", wydany w USA, który wyjaśnia, czym są konstytucje, po co istnieją i jakie mają formy w różnych krajach. Jak przyznaje Babis nie było to łatwe zadanie, bo sprawy konstytucji do najprostszych zagadnień nie należą.

Próbujemy śledzić losy amerykańskiej rodziny młodego studenta, który otrzymał bardzo nudne zadanie napisania pracy o konstytucji. Nie wie, jak się za to zabrać, w końcu postanawia przeprowadzić rozmowy z sąsiadami. I tak odkrywa ludzi różnego pochodzenia, z różną przeszłością. Od nich dowiaduje się co dla nich bardzo konkretnie w życiu zmieniła konstytucja - mówi Babis.

Autorka ujawnia, że jest też w komisie polski wątek. Jest kilka fragmentów, które wspominają o protestach w Polsce w sprawie Trybunału Konstytucyjnego - mówi.

Wśród polskich autorek swoje prace prezentuje także Marzena Sowa, autorka wydawanego we Francji cyklu komiksów o małej Marzi (to de facto autobiografia Marzeny), która żyje w Polsce w okresie schyłku komunizmu. Można mówić o Polsce w zagranicznych komiksach. Z Polski się wyjeżdża, ale się zawsze do niej wraca - wyjaśnia Sowa.

Autorka przyznaje, ze gdy była dzieckiem to nie czytała komiksów. W moim domu nikt tego nie czytał. Komiks kojarzył mi się wtedy z książką dla ludzi, co nie lubią czytać. Dopiero jak przyjechałam to Francji, to zdałam sobie sprawę, że komiksy są o wszystkim, że każdy może się w nich odnaleźć - mówi.

Wśród polskich autorów nie mogło zabraknąć Wojciecha Stefańca, który prezentuje plansze trylogii "Bardo", stworzonej wspólnie z pisarzem Danielem Odiją. Stefaniec od razu informuje, że jego komiksy nie są przeznaczone dla dzieci. Jakoś mi się nigdy nie udało stworzyć komiksu dla dzieci, pociąga mnie ta ciemniejsza strona ludzkiej natury - wyjaśnia.

Trylogię "Bardo" Stefaniec nazywa "powieścią graficzną". To skomplikowana historia - opowiada o świecie bez zwierząt i roślin, ludzie nie rodzą się od 10 lat, jest więc problem demografii i każdy w tej historii stara się znaleźć rozwiązanie, które ma umożliwić przeżycie gatunku ludzkiego. Jest 11 głównych postaci, więc 11 linii fabularnych, które się przenikają - mówi. Jego plansze są bardzo malarskie, wszystkie prace powstają na papierze. To kwestia mentalna, lubię stanowczość, nie mam możliwości użycia "Ctrl+Z" - wyjaśnia.

Obok polskich twórców swoje prace prezentują artyści z Ukrainy. To inicjatywa Instytutu Polski w Brukseli. Wystawa pokazuje, że ukraiński komiks zaczął się w ostatnich 10 latach rozwijać bardzo dynamicznie. Porusza ona bardzo odważne tematy, od feminizmu po sprawy aktualne, a więc wojnę, czyli rosyjską napaść na Ukrainę - mówi kurator wystawy Paweł Timofiejuk, prezes Polskiego Stowarzyszenia Komiksowego.

Na wystawę została zaproszona ukraińska artystka ze Lwowa - Yulia Vus. Jej prace są obecnie publikowane w wielu gazetach na świecie, bo relacjonuje w nich na bieżąco to, co się dzieje. Swoją komiksową pracą ilustruje sytuację ukraińskich rodzin w zaatakowanym przez Rosję kraju.