Dyrektor artystyczna Teatru Studio w Warszawie Agnieszka Glińska złożyła wymówienie. Jej decyzja jest wynikiem sporu z Romanem Osadnikiem, dyrektorem naczelnym tej sceny.

REKLAMA

"Liczyłem, że mimo sporu, jesteśmy w stanie usiąść do stołu i rozmawiać o przyszłości teatru. Dlatego cały czas podtrzymywałem swoją gotowość do mediacji, które próbowało zorganizować Biuro Kultury m. st. Warszawy. Pojawiłem się na wszystkich wyznaczonych spotkaniach w Biurze Kultury" - napisał w specjalnym oświadczeniu Roman Osadnik. Stwierdził także, że "Teatr Studio stracił dziś bardzo dobrą reżyserkę" i napisał, że chciałby "aby wszystkie zaplanowane do końca sezonu plany artystyczne zostały zrealizowane".

Konflikt między dyrektor artystyczną Agnieszką Glińską a dyrektorem naczelnym Romanem Osadnikiem trwa od kilku miesięcy. Na światło dzienne wyszedł, gdy "Gazeta Wyborcza" napisała w październiku o odwołaniu przez Osadnika premiery "Cwaniar" Sylwii Chutnik, które powstawały w koprodukcji i z dofinansowaniem festiwalu Boska Komedia w Krakowie. Reżyserką spektaklu jest, przebywająca wtedy na zwolnieniu lekarskim, Glińska.

Jak tłumaczył Osadnik, powodem odwołania premiery spektaklu było przedłużające się zwolnienie Glińskiej i fakt, że "nie odbyła się żadna próba Cwaniar". Reżyserka odwołanie premiery określiła jako kulminację sporu i odpowiadając na zarzuty Osadnika mówiła, że "powstała ostateczna wersja adaptacji, role zostały rozdzielone, a aktorki uczyły się tekstu".

Elementem sporu była także dyskusja w mediach o tym, jaki kształt przyjmie w najbliższym czasie Teatr Studio i czy nadal będzie teatrem repertuarowym ze stałym zespołem aktorskim. Osadnik poinformował wówczas, że planuje reaktywować ideę Centrum Sztuki Studio, ale zapewnił jednocześnie, że "osią działań artystycznych Centrum Sztuki Studio zawsze będzie teatr repertuarowy ze stałym zespołem aktorskim".

Głos w obronie Agnieszki Glińskiej zabrał w grudniu prezes Związku Artystów Scen Polskich Olgierd Łukaszewicz. W liście do prezydent m.st. Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz pytał, jakie są plany władz miasta i intencje dotyczące teatru. "Czy idzie o likwidację modelu teatru repertuarowego ze stałym zespołem, a wprowadzenie do Teatru Studio modelu teatru realizującego projekty?" - pisał. Podkreślił, że zarząd główny ZASP nie może zgodzić się na zmianę modelu polskiego teatru, "w którym to menadżer zarządzający teatrem, przypisuje sobie prawo do decyzji artystycznych dotyczących m.in. linii repertuarowej, wizerunku teatru, a także oferty przedstawień, nie mówiąc już o zatrudnionych twórcach tj. reżyserach, scenografach, kompozytorach i wykonawcach".

(MN)