Międzynarodowy Festiwal Filmowy rozpoczął się dziś w stolicy Korei Północnej - Phenianie. Wśród kinowych propozycji znajdują się dwa filmy produkcji północnokoreańskiej: w tym komedia romantyczna z towarzyszem Kimem w tytule.

REKLAMA

Organizowany co dwa lata festiwal w Phenianie to dla mieszkańców Korei Płn. jedyna szansa, by obejrzeć na srebrnym ekranie "szeroki wybór zagranicznych produkcji", w tym z Wielkiej Brytanii, Niemiec i innych państw. Wyjątek stanowią filmy z USA, których nie ma nigdy w repertuarze. To także jedyna okazja dla przebywających w Phenianie obcokrajowców, by wejść na salę kinową wraz z "tubylcami".

Obrazy poprawne politycznie



W tym roku miłośnicy kina obejrzą dwa filmy fabularne wyprodukowane w Korei Płn. (choć zmontowane za granicą). Są to: komedia romantyczna "Towarzysz Kim lata" (Camrade Kim Goes Flying) w koprodukcji północnokoreańsko-europejskiej oraz "Spotkanie w Phenianie" (Meet in Pyongyang), powstały we współpracy ze studiem filmowym z Chin.

Zdjęcia do "Towarzysza Kima..." - historii górnika, który marzy o karierze akrobaty - kręcono w 2010 roku w kraju. Reżyserii podjął się weteran północnokoreańskiej kinematografii Kim Gwang Hun. Film montowano w Belgii. Prace nad scenariuszem zajęły aż trzy lata - w tym czasie koreańsko-europejski zespół scenarzystów próbował znaleźć historię, która byłaby jednocześnie interesująca i poprawna politycznie. To nie jest film, jakiego oczekuje się po Korei Północnej - mówi brytyjski filmowiec zaangażowany w pracę nad filmem Nicholas Bonner.

Miłośników X Muzy w Korei Północnej nie brakuje

Rozpoczynający się w czwartek festiwal odzwierciedla ogromne zainteresowanie kinem wśród mieszkańców Korei Północnej. Choć filmy produkcji krajowej ciążą nieodmiennie ku łzawym historiom i natarczywej propagandzie, zamożni obywatele gotowi są zapłacić równowartość 5 dolarów, by obejrzeć najnowsze filmy rządowego Koreańskiego Studia Filmowego, a także obrazy z Chin i Rosji.

Jeśli kogoś nie stać na choćby okazjonalny wypad do kina, zostaje mu telewizyjny kanał Mansudae, który w weekendy wyświetla przede wszystkim filmy chińskie i z krajów Europy Wschodniej. Wśród ostatnich hitów, które zawitały na antenę tej stacji, są "Przyczajony tygrys, ukryty smok" oraz jedyna jak dotąd zachodnia produkcja w państwowej telewizji "Podkręć jak Beckham" - historia młodej Brytyjki hinduskiego pochodzenia, która zamiast szukać kandydata na męża, jak każe tradycja, woli grać w piłkę nożną.

Do miłośników kina należeli zarówno zmarły w zeszłym roku Kim Dzong Il, jak i obecny szef państwa, jego syn Kim Dzong Un.

Kim Dzong Il pierwszy film, "Moje miasto rodzinne", zobaczył w wieku 7 lat. Perypetie młodego mężczyzny, który powraca do swojego miasteczka po wyzwoleniu Korei spod rządów Japonii, wywarły na nim tak trwałe wrażenie, że kino pozostało jego pasją do końca życia - mówi Czoe Hung Riol, szef departamentu spraw zewnętrznych Koreańskiego Studia Filmowego. W 1973 roku Kim wydał nawet traktat "O sztuce kina", w którym podnosił zalety X muzy jako medium wspomagającego "rozwój prawdziwych wartości komunistycznych" u człowieka.

Jedno jest pewne: żaden z filmów pokazanych na tegorocznym festiwalu w Phenianie nie będzie się równał z "Narodem i przeznaczeniem", monumentalnym dziełem traktującym o historii Korei Północnej i jej najświatlejszych przedstawicielach. "Naród i przeznaczenie" to prawdziwe opus magnum, składające się z 63 filmów fabularnych. Prace nad kolejną częścią już trwają.