"Jako dziecko - podobnie jak miliony nie tylko Polaków - byłem fanem 'Stawki większej niż życie'. W tamtych czasach Stanisław Mikulski był niemalże bogiem" - wspomina Patryk Vega, u którego aktor zagrał swoją ostatnią rolę na dużym ekranie - po 40 latach ponownie wcielił się w postać Hansa Klossa w obrazie "Stawka większa niż śmierć". Stanisław Mikulski zmarł dzisiaj po krótkiej chorobie. Miał 85 lat.

REKLAMA

Zobacz również:

Był człowiekiem niezwykle kulturalnym i życzliwym. W dzisiejszym świecie, wśród aktorów, rzadko się spotyka ludzi tak elokwentnych, którzy używają eleganckiego języka i są w każdej sytuacji, nawet po kilkunastu godzinach zdjęć, niezwykle uprzejmi - mówi Vega w rozmowie z dziennikarką RMF FM Katarzyną Sobiechowską-Szuchtą.

Podkreśla, że praca z Mikulskim była dla niego niesamowitym doświadczeniem, bo jako dziecko był fanem "Stawki większej niż życie". W tamtych czasach Stanisław Mikulski był niemalże bogiem. Opowiadał mi o tym, jak na stadion na Węgrzech przyszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi - po to, żeby go zobaczyć - wspomina reżyser i dodaje: To był nieprawdopodobny szał, on dostawał tygodniowo jakąś absurdalną liczbę propozycji matrymonialnych od kobiet, które były zafascynowane tą postacią.

Vega przyznaje, że nawet w najśmielszych marzeniach nie podejrzewał, iż kiedyś będzie miał możliwość pracy z legendarnym aktorem. Kiedy zobaczyłem Stanisława Mikulskiego w mundurze J-23, ta legenda na moich oczach ponownie ożyła. To, co było uderzające, to, że był to człowiek niezwykle energetyczny i witalny. W znakomitej kondycji nie tylko psychicznej, ale także fizycznej. W filmie "Stawka większa niż śmierć" mieliśmy dużo scen akcji. Jakkolwiek wydaje się to absurdalne, wiele z tych scen wykonał osobiście Stanisław Mikulski, bez kaskadera. (...) Ja się szybko złapałem na tym, że mam naprzeciw siebie tak energetycznego człowieka, że muszę się spinać - mimo tego, że jestem kilkadziesiąt lat młodszy - żeby być godnym sparingpartnerem dla niego - podkreśla Vega.

Na pytanie, czy Mikulski nie był zmęczony rolą Hansa Klossa, z którą był kojarzony całe życie, Vega odpowiada: Kiedy tworzy się tak totalną kreację jak Hans Kloss, często ona staje się przekleństwem dla aktora, bo tak naprawdę nie sposób zrzucić ten wizerunek, który przez lata tak silnie wrył się w zbiorową świadomość ludzi. I być może były w przeszłości takie momenty, kiedy Stanisław Mikulski próbował od tego wizerunku Klossa uciec, zburzyć tę rolę. W każdym razie ja, kiedy go poznałem na planie, spotkałem go już w takim momencie, kiedy on ponownie tego Klossa pokochał, więc nawet jeśli miał z nim jakieś niesnaski wcześniej, to na koniec rzeczywiście ponownie się gdzieś w tej postaci zakochał.