W wieku 70 lat zmarł Lemmy Kilmister, ikona heavy metalu, lider grupy Motorhead. Od dawna zmagał się z problemami sercowymi i cukrzycą. Pokonała go jednak choroba nowotworowa. Zmarł dwa dni po tym, jak w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia zdiagnozowano u niego raka. "Będzie go brakowało. Był wojownikiem i legendą. Zobaczymy się po drugiej stronie" - napisał na Twitterze Ozzy Osbourne z Black Sabbath.

REKLAMA

Lider Motorhead zmarł w Los Angeles. O jego śmierci poinformowali muzycy grupy na swoim facebookowym profilu. Nie ma łatwego sposobu, żeby to powiedzieć... nasz wielki, szlachetny przyjaciel Lemmy zmarł dzisiaj po krótkiej walce z wyjątkowo agresywnym rakiem. Dowiedział się o chorobie 26 grudnia i był w domu, siedząc przed swoją ulubioną grą wideo (...) Nie ma słów, aby wyrazić nasz szok i smutek - napisała grupa. Grajcie Motorhead głośno, grajcie Hawkwind głośno, grajcie muzykę Lemmy'ego głośno. Wychylcie kieliszek lub kilka. Opowiadajcie sobie historie. Uczcijcie życie tego cudownego, wspaniałego człowieka tak jak intensywnie czcił je on sam. Właśnie tego by chciał - napisał zespół.

W ciągu ostatnich dwóch lat muzycy musieli wielokrotnie odwoływać koncerty ze względu na stan zdrowia Kilmistera. W Wigilię 24 grudnia Lemmy skończył 70 lat. Dwa dni później zdiagnozowano u niego nowotwór.

Grupę Motorhead Lemmy założył w 1975 roku. W dorobku brytyjskiego zespołu jest ponad 20 albumów studyjnych, 10 produkcji koncertowych, a także kilkanaście kompilacji i 20 singli. Do najważniejszych albumów Motorhead należą "Overkill" (1979), "Bomber" (1979) oraz "Ace of Spades" (1980), z której utwór pod tym samym tytułem stał się hymnem zespołu. Ostatni krążek w dyskografii zespołu to wydany w 2013 roku "Aftershock".

Ozzy Osbourne, lider heavymetalowego zespołu Black Sabbath, nazwał Lemmy'ego "jednym ze swych największych przyjaciół". "Będzie go brakowało (...). Był wojownikiem i legendą. Zobaczymy się po drugiej stronie" - napisał w poniedziałek na Twitterze Osbourne.

(j.)