Jan P. Matuszyński - reżyser "Ostatniej rodziny", "Żeby nie było śladów" i serialu "Król" - pracuje nad nowym filmem. "Minghun" ma międzynarodową obsadę. W roli głównej występuje Marcin Dorociński.

REKLAMA

O czym opowiada nowy film Jana P. Matuszyńskiego? Po stracie córki Jurek (w tej roli Marcin Dorociński) wraz ze swoim teściem Benem (Daxing Zhang) decyduje się wyprawić chiński rytuał minghun, czyli zaślubiny po śmierci.

"Bohaterowie ruszają w metaforyczną i pełną emocjonalnych zawirowań podróż w głąb samych siebie, której celem jest znalezienie dla zmarłej idealnego partnera na wieczność. Zderzenie dwóch, jakże odmiennych kultur, ma pomóc uświadomić zarówno filmowym postaciom, jak i widzowi, że bez względu na pochodzenie, wszyscy przynależymy do jednej człowieczej rodziny, gdzie podstawowe emocje są wspólne" - zapowiada w komunikacie dystrybutor filmu - Kino Świat.

Według zapowiedzi, bohaterowie filmu porozumiewać się będą w trzech językach - po polsku, angielsku i chińsku. Daxing Zhang, który partneruje Marcinowi Dorocińskiemu, to hollywoodzki aktor chińskiego pochodzenia, który występował m.in. w "Matrixie" i "Aniołkach Charliego".

W filmie występują również m.in.: Natalia Bui, Antek Sztaba, Ewelina Starejki, Wiktoria Gorodeckaja, Fenfen Huang, Kwong Loke, Yuk Hana i Brid Ni Neachtain.

Autorem scenariusza jest Grzegorz Łoszewski ("Komornik", "Bez wstydu"), a za zdjęcia odpowiada Kacper Fertacz (pracował z Matuszyńskim przy "Królu", a także filmach o rodzinie Beksińskich i Grzegorzu Przemyku). Producentem kreatywnym filmu jest Krzysztof Rak (znany m.in. z pracy przy "Bogach" i "Bożym Ciele").

"Minghun" jest historią mierzenia się mężczyzny z traumą. Jest tu w oryginalny sposób podejmowany temat duchowości, religii czy transcendencji, który nie trąci banałem i jest wolny od jednoznacznych konotacji. Jest to także historia o miłości i to nie wprost, ale jednocześnie "Minghun" nie jest pozbawiony romantyzmu. I to takiego o zabarwieniu egzystencjalnym, co bardzo mi się podoba - opisuje reżyser Jan P. Matuszyński. Jest to również bardzo ciekawa relacja między mężczyznami - Jerzym i jego teściem, Benem, który dodatkowo jest z innego kręgu kulturowego, co daje przestrzeń na ciekawsze rozmowy i, w konsekwencji, sceny - dodaje.