Sporo szumu na Festiwalu w Cannes wywołał pokaz filmu Vincenta Gallo "Brązowy królik". Kontrowersje budzi szczególnie koniec tego filmu – nieudawana przez aktorów pornograficzna scena francuskiej miłości. Po pokazie prasowym, rozległy się gwizdy.

REKLAMA

Na pytanie, czy wszystko w pornograficznej scenie było prawdziwe, Gallo – reżyser i odtwórca głównej roli - odpowiedział żartem, że nie zamierza publicznie dyskutować o rozmiarach różnych części swojego ciała.

Gallo nie potrafił też odpowiedzieć, po co w ogóle umieszczał tę scenę w swym filmie: Wydaje mi się, że... że... że... o Boże... - dukał reżyser. W końcu powiedział, że nie umie tłumaczyć filmów, bo nigdy w życiu nie przeczytał żadnej książki. Czytam za to pisma ilustrowane! - dorzucił pospiesznie, by nie wyjść na kompletnego analfabetę.

Foto: Archiwum RMF

10:20