"To wszystko przez zemstę Montezumy!" - tak Steven Tylor komentuje swój upadek pod prysznicem w hotelowym pokoju w Paragwaju. Jak twierdzi 63-letni lider Aeorosmith, na początku tygodnia, kiedy brał kąpiel poczuł się słabo, przez problemy z żołądkiem.

REKLAMA

Wokalista stracił dwa zęby. Wypadek był tyle poważny, że menadżer zespołu musiał skontaktować się z ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Paragwaju, żeby ten pomógł w przewiezieniu Tylera do szpitala. Założono mu tam kilka szwów na twarzy. Artysta twierdzi, że podczas upadku był trzeźwy.

Podczas koncertu Aerosmith w Paragwaju Tyler miał okulary przeciwsłoneczne. Potem je zdjął i pokazał fanom poobijaną twarz.