Kierowana przez Agnieszkę Holland ekipa filmowa telewizji HBO zakończyła zdjęcia do nowego miniserialu historycznego o Janie Palachu. Student podpalił się w 1969 roku w proteście przeciw bierności Czechów po inwazji sił Układu Warszawskiego.

REKLAMA

Ostatnie ujęcia kręcono w mieście Velvary, pod Pragą. Gdy zdjęcia dobiegły końca i Holland ogłosiła: "Koniec trzeciego odcinka, koniec kręcenia", cały plan wypełniły brawa i podziękowania dla reżyserki.

Podzielony na trzy części film "Horzici kerz" (Krzew gorejący) nie opowiada o losach samego Palacha, lecz o zmaganiach jego rodziców z aparatem państwa. Choć w pierwszym odcinku pojawi się postać płonącego studenta, głównym bohaterem jest adwokatka Dagmar Bureszova, w którą wcieliła się słowacka aktorka młodego pokolenia Tatiana Pauhofova.

W przedsięwzięcie zaangażowani są aktorzy i filmowcy z Czech, Słowacji i Polski. Część zdjęć wykonała córka Agnieszki Holland, Katarzyna Adamik. Muzykę komponuje Antoni Łazarkiewicz. Na planie atmosfera była raczej nieformalna i to stanowiło jedną z najlepszych motywacji do pracy - powiedziała Pauhofova.

Dumy, że to właśnie jego scenariusz wybrała polska reżyser, nie kryje scenarzysta Sztiepan Hulik. Większość osób pracujących na planie, wśród nich producent Jan Bilek, są pełni podziwu dla Agnieszki Holland.

Zdjęcia trwały 54 dni. Teraz filmowców czeka blisko rok postprodukcji. Na ekrany trylogia o Janie Palachu wejdzie w przyszłym roku.

Palach miał dziesiątki naśladowców

Jan Palach (ur. w roku 1948) oblał się benzyną i podpalił na położonym w centrum Pragi Placu Wacława 16 stycznia 1969 roku, kilka miesięcy po wejściu do kraju sił Układu Warszawskiego. Młody mężczyzna zmarł trzy dni po swym dramatycznym proteście w następstwie dotkliwych poparzeń, które obejmowały ponad 80 proc. powierzchni ciała.

Czyn Palacha stał się na całym świecie symbolem walki z biernością. W Czechosłowacji powtórzyło go w ciągu kilku miesięcy 29 osób, z czego siedem zmarło. W Polsce w taki sam sposób przeciw inwazji na Czechosłowację zaprotestował w sierpniu 1968 roku na Stadionie X-lecia Ryszard Siwiec. Palach nie mógł jednak wiedzieć o jego samospaleniu, gdyż polskie służby skutecznie wyciszyły całe wydarzenie.