Roman Polański rezygnuje z przewodniczenia gali Cezarów

Wtorek, 24 stycznia 2017 (10:05)

Reżyser Roman Polański nie będzie przewodniczył gali wręczenia francuskich nagród filmowych Cezary, z powodu "nieuzasadnionej" polemiki wywołanej przez stowarzyszenia feministyczne. Gala odbędzie się 24 lutego.

Stowarzyszenia zamieściły internetową petycję na stronie change.org, wzywającą do pozbawienia Romana Polańskiego tej zaszczytnej funkcji. We wtorek rano pod petycją figurowało ponad 61,5 tys. wyrazów poparcia.

Ta polemika "głęboko zasmuciła Romana Polańskiego i dotknęła jego rodzinę"; reżyser "postanowił nie przyjmować zaproszenia" organizatorów - napisał adwokat reżysera we wtorkowym oświadczeniu.

Akademia Sztuki i Techniki Filmowej informowała w ostatnią środę, że 83-letni reżyser wygłosi przemówienia otwierające i kończące ceremonię.

Roman Polański będzie przewodniczył gali Cezarów

Roman Polański będzie przewodniczył tegorocznej gali wręczenia Cezarów - ogłosiła francuska Akademia Sztuki i Techniki Filmowej, która przyznaje te nagrody filmowe. 83-letni reżyser wygłosi przemówienia otwierające i kończące ceremonię, która odbędzie się 24 lutego w Paryżu. czytaj więcej

Roman Polański, który mieszka we Francji, zdobył podczas swojej kariery osiem Cezarów, w tym w 2014 roku dla najlepszego reżysera za film "Wenus w futrze".

W reakcji na decyzję stowarzyszenie feministyczne zaapelowało o udział w proteście przed salą Pleyela w Paryżu 24 lutego podczas ceremonii wręczania prestiżowych nagród filmowych, a francuska minister ds. praw kobiet Laurence Rossignol nazwała wybór Polańskiego "zaskakującym i szokującym". Z kolei była minister kultury Aurelie Filippetti apelowała o umożliwienie Polańskiemu przewodzenia ceremonii, z uznaniem wypowiadając się o nim jako "bardzo wielkim reżyserze". Chodzi o coś, co wydarzyło się 40 lat temu - tłumaczyła.

W 1977 roku Roman Polański został uznany przez sąd w Los Angeles za winnego uprawiania seksu z nieletnią Samanthą Gailey. Na mocy zawartej wtedy ugody Polański przyznał się do zarzucanych mu czynów. W ramach ugody reżyser spędził 42 dni w zakładzie karnym, ale przed ogłoszeniem wyroku opuścił USA, obawiając się, że sędzia nie dotrzyma warunków ugody.

(ug)

Artykuł pochodzi z kategorii: Kultura

RMF FM/PAP