Ponad 60 tys. zaginionych dzieł. „Każde odnalezione jest dla nas powodem do ogromnej radości"

Poniedziałek, 15 lutego 2016 (17:49)

Stołeczni policjanci odnaleźli niedawno obrazy: "Święty Longin, patron dzwonkarzy" Jana Matejki i "Hucułka z dzbankiem" Michała Borucińskiego. Te dzieła figurowały dotąd na liście strat wojennych. „Każdy przypadek znalezienia straty wojennej jest dla nas powodem do ogromnej radości. Obecnie w bazie mamy zarejestrowane blisko 63 tysiące poszukiwanych arcydzieł, ale nie jest to kompletna lista” – mówił RMF FM Elżbieta Rogowska, naczelniczka Wydziału Strat Wojennych w Departamencie Dziedzictwa Kulturowego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Romuald Kłosowski, RMF FM: Ostatnie znaleziska cieszą, ale to kropla w morzu arcydzieł, które zginęły podczas wojny.

Elżbieta Rogowska, MKiDN: Tak, ale każdy przypadek znalezienia straty wojennej jest dla nas powodem do ogromnej radości. Obecnie w bazie mamy zarejestrowane blisko 63 tysiące poszukiwanych arcydzieł, ale nie jest to kompletna lista. Obiektów nadal przybywa, nadal też prowadzimy badania, które pogłębiają naszą wiedzę na temat tego, co zaginęło. Podawana tuż po wojnie liczba 516 tysięcy utraconych dóbr kultury jest tylko szacunkową i miała obejmować tylko największe zbiory publiczne w największych województwach centralnej Polski. Pamiętajmy, że wiele kolekcji publicznych utraciło dokumentację. Razem z dziełami sztuki wywożono bądź niszczono karty i inwentarze muzealne, właśnie po to, żeby po wojnie niezwykle trudno było określić, co dokładnie zaginęło. Wiele kolekcji prywatnych nie posiadało dokumentacji. Obiekty znajdujące się w prywatnych rezydencjach, dzieła sztuki, obrazy, złotnictwo, rzeźby - nie były katalogowane, nie były fotografowane. Stąd nasza wiedza o tym, co znajdowało się w kolekcjach prywatnych na terenie Warszawy, Krakowa i innych miast jest niewielka.

Top 10 na liście?

Staramy się nie wartościować strat wojennych. Z takim samym zaangażowaniem i determinacją podejmujemy działania zmierzające do odnalezienia i odzyskania zabytków wartych kilka tysięcy dolarów, jak i tych, wartych kilkadziesiąt czy kilkaset. Wartość materialna ma dla nas drugorzędne znaczenie; najważniejszy jest fakt odnalezienia kolejnej straty wojennej. Na pewno należy wspomnieć, że wśród poszukiwanych obiektów znajdują się dzieła czołowych polskich malarzy: kilkadziesiąt obrazów Matejki i Chełmońskiego, Gierymskiego, Kossaków, ale też wybitne dzieła malarzy europejskich; wśród strat wojennych są obrazy Bruegla, van Dycka, Rafaela Santi i wielu, wielu innych.

Podobno najbardziej poszukiwany jest "Portret Młodzieńca" Rafaela Santi?

Jest uznawany za najcenniejszą, najbardziej znaną polską stratą wojenną. Obraz przed wojną znajdował się w Muzeum Książąt Czartoryskich. Został zarekwirowany natychmiast po wybuchu wojny, a zaginął w 1944 roku podczas ewakuacji Urzędu Generalnego Gubernatora. Ślad po obrazie urywa się na Dolnym Śląsku. Dotychczas było wiele sensacyjnych teorii na temat możliwego miejsca przechowywania - żadna z nich się nie potwierdziła.

Ostatnie lata pokazują, że mimo upływu lat odnajdują się zaginione dzieła sztuki. Zdarza się tak, bo ktoś nieświadomy przekazuje obraz na aukcję?

W ostatnich latach możemy powiedzieć, że odnajdują się dużo częściej. Wynika to często z badań proweniencyjnych, które prowadzą europejskie muzea. To badania zabytków, które znajdują się w ich zbiorach, ale są niewiadomego pochodzenia - w dokumentacji brakuje informacji skąd, kiedy i od kogo zostały nabyte. Z drugiej strony, pojawianie się strat wojennych na aukcjach ma związek z tym, że odchodzi pewne pokolenie, które być może wiedziało, skąd pochodzą obiekty znajdujące się w ich domach. Spadkobiercy nieświadomi prawdziwego pochodzenia tych zabytków bardzo często wystawiają je na aukcje. Zdarza się też, że te obrazy zupełnie świadomie są wystawiane na sprzedaż, w przekonaniu, że tyle lat po wojnie nie ma już możliwości ich odzyskania.

Straty wojenne to jednak nie tylko obrazy, ale także rzeźby czy przedmioty codziennego użytku.

Informacje o stratach wojennych gromadzone są w ramach 23 działów. To także złotnictwo, rzemiosło artystyczne, meble, tkaniny, przedmioty ze szkła, ceramika... Całe spectrum. W każdej z tych kategorii zarejestrowano zabytki ogromnej wartości materialnej, ale też takie, których wartość jest zdecydowanie mniejsza.

A rarytasy, na które rzeczywiście czekamy?

Marzy nam się odzyskanie dział tych mistrzów, których w Polsce jest niewielu. Poszukujemy "Walki karnawału z postem" Bruegla i nie chodzi tu o "Walkę karnawału z postem", która znajduje się w Muzeum Wiedeńskim; to nie jest ta utracona z Krakowa. Bardzo też chcielibyśmy się pewnego dnia dowiedzieć, że znalazł się przepiękny autoportret Annibale’a Carracciego, który podobno spłonął w Pałacu Błękitnym w Warszawie. Pewną nadzieję daje nam przykład "Hucułka z dzbanem", która niedawno została zabezpieczona, a w kwestionariuszach strat wojennych znajdujemy informację, że spłonęła w jednym z mieszkań w 1939 lub 1944 roku. Jak widać nie spłonęła, ocalała i pojawiła się na rynku antykwarycznym. Zresztą to nie pierwszy taki przypadek. W 2014 roku z Biblioteki w Dreźnie powrócił bardzo cenny manuskrypt, który również uchodził za zniszczony podczas pożaru w Bibliotece Krasińskich w Warszawie.

Z każdego kraju jest szansa odzyskania działa sztuki i czy są jakieś państwa, z których to jest niemożliwe?

Zasada restytucji mówi o tym, że obiekt zrabowany w czasie działań wojennych powinien wrócić do państwa swojego pochodzenia. To jest zwyczaj międzynarodowy, który stanowi źródło publicznego prawa międzynarodowego, w takim samym stopniu jak umowa międzynarodowa. Zastosowanie zasad restytucji nie wymaga podpisywania dodatkowych umów z innymi państwami. Oczywiście, staramy się o zwrot i udaje się odzyskać dzieła sztuki, które znajdują się w wielu krajach europejskich, ale nie tylko. Prowadzone obecnie postępowania restytucyjne mają miejsce także na terenie Stanów Zjednoczonych czy Turkmenistanu. Polskie straty wojenne były odzyskiwane w tak egzotycznych krajach, jak chociażby Republika Południowej Afryki. Chodzi o obraz Gersona "Odpoczynek w szałasie tatrzańskim", który obecnie znajduje się na Zamku Królewskim w Warszawie.

A jeśli ja znajdę na strychu babci obraz, który okaże się poszukiwanym arcydziełem. Co wtedy powinienem zrobić? Podejrzewam, że ktoś, kto go znajdzie, boi się go zwrócić. Może się bać obciążenia karą?

Absolutnie nie należy się bać. Należy skontaktować się z Wydziałem Strat Wojennych Ministerstwa Kultury. My przede wszystkim sprawdzimy, czy rzeczywiście jest to strata wojenna, bez oskarżania kogokolwiek o złą wolę. Osoba, która znalazła się - być może przypadkiem - w posiadaniu takiego obiektu, po prostu go zwróci, po to, by cieszył oczy wszystkich.

Skoro nie kara, to może nagroda? Jest jakiś procent znaleźnego?

Niestety nie odkupujemy dzieł i nie wypłacamy nagród za straty wojenne, ale można liczyć na inne formy uhonorowania.

(mn)

Artykuł pochodzi z kategorii: Kultura

Romuald Kłosowski