Piosenkarz R. Kelly winny! Chodzi o handel ludźmi

Poniedziałek, 27 września (22:12)

R. Kelly został uznany przez ławę przysięgłych za winnego w sprawie dotyczącej handlu ludźmi. Przez ponad ćwierć wieku piosenkarz miał wykorzystywać swoją sławę do zwabiania młodych kobiet, które później były wykorzystywane seksualnie. Wyrok w tej sprawie ma zapaść w maju przyszłego roku.

54-latek odpowiadał przed sądem za m.in. złamanie tzw. "Mann Act", czyli prawa zakazującego przerzucania ludzi przez stanowe granice w związku z prostytucją.

Oskarżyciel przekonywał, że Kelly wykorzystywał swoją władzę i z pomocą ludzi ze swojego otoczenia stworzył grupę "polującą" na młode kobiety, które były potem wykorzystywane. Gwiazdor do swojej świty rekrutował młode osoby - często to byli fani, którzy przychodzili na jego koncerty. 

Zwabieni w ten sposób młodzi ludzie mieli nadzieję, że Kelly pomoże im w rozwoju kariery. Tymczasem gwiazdor wykorzystywał ich fizycznie i moralnie. Żądał, by spełniali jego zachcianki, w tym seksualne. Gdy ktoś nie był posłuszny, po prostu go karał.

Wśród ofiar R.Kelly'ego była piosenkarka Aaliyah, którą mężczyzna poślubił, gdy miała zaledwie 15 lat. Jak się później okazało, podrobił jej dowód.

Świadkowie zeznali, że Kelly wymagał, by jego podopieczni nazywali go "tatuśkiem". Na wyjście do łazienki, czy posiłek konieczna była jego zgoda. Jedna z osób, która chciała przeprowadzić z nim wywiad zeznała, że R.Kelly przez dwa dni trzymał ją zamkniętą w pomieszczeniu bez wody i picia, a potem ją wykorzystał.

Kelly nie zeznawał w swojej obronie. Jego prawnicy wezwali na świadków osoby, które starały się przedstawić pokrzywdzonych jako rozgoryczonych fanów, którzy wypadki z łask gwiazdora. Podkreślano, że wszystkie stosunki seksualne odbywały się za obopólną zgodą. Na dowód pokazywano, że niektóre osoby zostawały przy R. Kellym na długo po tym, jak gwiazdor je wykorzystywał.

Przed R. Kellym wciąż proces dotyczący dziecięcej pornografii. Mężczyzna miał nagrywać stosunki z nieletnimi.



Artykuł pochodzi z kategorii: Kultura

Nicole Makarewicz

RMF/PAP