Piosenka z prawdziwego zdarzenia w RMF Classic: O męskiej przyjaźni śpiewa Maciej Zakościelny

Czwartek, 28 marca 2019 (09:58)

Inspiracją była słynna, odnaleziona po latach, rzeźba "Przyjaźń" Aliny Szapocznikow z Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Inspiracją dla Artura Andrusa - który napisał tekst. Muzykę skomponował Łukasz Borowiecki, a za mikrofonem zasiadł Maciej Zakościelny… Tak powstała najnowsza "Piosenka z prawdziwego zdarzenia w RMF Classic": "Przyjaźń"!

W każdą środę w porannym "Śniadaniu Mistrzów" w RMF Classic, tuż po godzinie dziewiątej Artur Andrus przegląda wraz z prowadzącym program podawane w serwisach radiowych RMF informacje z Polski i świata, poszukując inspiracji do napisania tekstu piosenki. Pretekstem może być informacja o interesującym wydarzeniu, może być fragment wywiadu albo cytat z prasy. Tekst piosenki ma stanowić aktualny, satyryczny komentarz do wybranej informacji lub wypowiedzi.

Po dokonaniu wyboru Artur Andrus przystępuje do pracy nad piosenką: przed południem pisze test i zaprasza zaprzyjaźnionych muzyków do skomponowania i zagrania melodii. Jednego ze znanych artystów zaprasza zaś do zaśpiewania "Piosenki z prawdziwego zdarzenia". Późnym popołudniem, w warszawskim studiu RMF Classic, piosenka jest nagrywana. Później jeszcze tylko montaż... i w czwartkowy poranek piosenka jest gotowa do emisji!

Cały proces jej powstawania jest rejestrowany przez reporterów RMF Classic i relacjonowany na bieżąco na antenie.

Premierę "Piosenki z prawdziwego zdarzenia" mają w porannym programie RMF Classic tuż po 09:00 - zatem cały cykl ich tworzenia i produkcji zamyka się w 24 godzinach!

W taki właśnie sposób powstały dotąd m.in. "Bałwanek dziękczynny", "Quincy Jones" czy "Makatka - prekursor": zobaczcie i posłuchajcie! >>>>

Dzisiaj natomiast premierę miała piosenka "Przyjaźń", inspirowana odnalezioną po latach, słynną rzeźbą Aliny Szapocznikow o tym samym tytule. Tekst napisał oczywiście Artur Andrus, muzykę skomponował Łukasz Browiecki. On również akompaniował na pianinie Maciejowi Zakościelnemu, który podjął się zaśpiewania utworu.

Cieszę się, że się zgodziłem, mimo że działo się to tak na wariata. Fajne doświadczenie, ciekawe - przyznaje teraz aktor.

Posłuchajcie!


Artykuł pochodzi z kategorii: Kultura

Edyta Bieńczak