Ostatnie pożegnanie Krzysztofa Krawczyka. „Wyruszył parostatkiem w piękny rejs. Najpiękniejszy”

Sobota, 10 kwietnia (12:28)
Aktualizacja: Niedziela, 11 kwietnia (13:17)

„Oto wokalista i kompozytor Krzysztof Krawczyk wyruszył parostatkiem w piękny rejs, statkiem na parę w piękny rejs. Najpiękniejszy, bo wieczny” – mówił w czasie uroczystości żałobnych Krzysztofa Krawczyka w łódzkiej archikatedrze biskup pomocniczy senior diecezji częstochowskiej Antoni Długosz, przyjaciel zmarłego w poniedziałek artysty. Obok rodziny i przyjaciół piosenkarza we mszy uczestniczyli również przedstawiciele władz państwowych i lokalnych. Krzysztof Krawczyk spoczął na cmentarzu w podłódzkiej miejscowości Grotniki, gdzie mieszkał. W małej leśnej nekropolii żegnało go ponad tysiąc ludzi. „Nikt nie mówił tu o nim inaczej niż ‘nasz Krzysio’” – wspominał starszy mieszkaniec Grotnik.

Z powodu pandemii we mszy pogrzebowej Krzysztofa Krawczyka mogło uczestniczyć - oprócz celebrujących ją duchownych - jedynie 75 osób.

Obok krewnych i przyjaciół artysty oraz łódzkich duchownych uczestniczyli w niej m.in. biskup pomocniczy senior diecezji częstochowskiej Antoni Długosz, wicepremier, minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Piotr Gliński, a także przedstawiciele władz lokalnych.

Przed archikatedrą zgromadzili się natomiast wielbiciele twórczości artysty.

Jego głos cały czas mi gra w głowie. Wszystkie jego piosenki były takie melodyjne, do tańca i do śpiewu. Dopóki będę żyła, jego muzyka będzie ze mną. Jak tylko dwa tygodnie miną, to z synem pojedziemy do Grotnik na cmentarz. Tam się pomodlę i świeczkę zapalę - mówiła reporterce RMF FM Agnieszce Wyderce jedna z wielbicielek twórczości Krawczyka.

Metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś na początku mszy nawiązał do talentu artysty, który - jak mówił - był darem Bożym. Krzysztof Krawczyk - podkreślił metropolita - odsłaniał obecność Boga.

Śpiew przynosi nam doświadczenie wspólnoty. Pana można poznać w pieśni. Jego obecność odsłania się w obecności w muzyce, pięknie, we wspólnocie, w miłości - mówił.

Mamy ochotę powiedzieć: "dziękuję tym, przez których ta obecność się odsłaniała" - zaznaczył i dodał: Dziś nasze "dziękuję" wypowiadamy wobec pana Krzysztofa KrawczykaDziękujemy za jego życie i twórczość. Za to, że Pan był jego pieśnią i Zbawcą tej pieśni.

Jest gdzieś niebo jak len, noc za krótka na sen. Dom, gdzie czeka znów ktoś i gdzie miejsca już dość dla spóźnionych gości. I twój rysunek na szkle, tylko na nim nie ma mnie - cytował słowa piosenki "Rysunek na szkle" biskup pomocniczy senior diecezji częstochowskiej Antoni Długosz, przyjaciel Krzysztofa Krawczyka.

Jak dodał: Oto wokalista i kompozytor Krzysztof Krawczyk wyruszył parostatkiem w piękny rejs, statkiem na parę w piękny rejs. Najpiękniejszy, bo wieczny.

Cytat

Oto wokalista i kompozytor Krzysztof Krawczyk wyruszył parostatkiem w piękny rejs, statkiem na parę w piękny rejs. Najpiękniejszy, bo wieczny
biskup Antoni Długosz

Podczas uroczystości pogrzebowych w łódzkiej archikatedrze doradca prezydenta RP Tadeusz Deszkiewicz odczytał list, który Andrzej Duda wystosował do najbliższych wokalisty.

"Odszedł wspaniały artysta, który swoimi dokonaniami zapisał własny, odrębny rozdział w historii polskiej muzyki. Jego piosenki znają na pamięć miliony Polaków, wpadających w ucho melodii zebrało się tak wiele, że nawet tych najważniejszych nie sposób wymienić jednym tchem. Wykonywane przez Krzysztofa Krawczyka utwory wciąż zdobywają serca nowych słuchaczy" - napisał prezydent.

"Nigdy nie zapomnimy jego silnego, charakterystycznego, tak bardzo polskiego głosu. Trochę nostalgicznego, trochę zawadiackiego; przesyconego radością życia, a czasem refleksyjnego i podniosłego. Głosu, dzięki któremu świat nabierał barw i wydawał się lepszy. Nigdy nie zapomnimy emocji i wzruszeń, których zmarły dostarczał nam swoją muzyką" - podkreślił Andrzej Duda. 

Przy dźwiękach "Barki" trumna z ciałem Krzysztofa Krawczyka została wyprowadzona z łódzkiej archikatedry. Po południu artysta został pochowany na cmentarzu w podłódzkich Grotnikach, gdzie mieszkał. Uroczystość miała charakter państwowy.


Ponad tysiąc ludzi na pogrzebie Krzysztofa Krawczyka w Grotnikach

W małej leśnej nekropolii zebrało się ponad tysiąc ludzi: oprócz rodziny i przyjaciół wokalisty także jego sąsiedzi. Przybył również premier Mateusz Morawiecki.

Kiedy samochód z trumną Krzysztofa Krawczyka wjeżdżał do położonej w lasach pod Łodzią miejscowości, jego sąsiedzi, którzy nie poszli na cmentarz, wyszli przed domy, by chociaż w ten sposób pożegnać wokalistę.

Niektórzy przygotowali napisy, m.in. "Żegnaj Krzysiu".

Na długo przed rozpoczęciem ceremonii ludzie gromadzili się również na okalających cmentarz pagórkach.

"Nikt nie mówił tu o nim inaczej niż ‘nasz Krzysio’"

Pani Jolanta, chociaż boi się zarażenia koronawirusem, postanowiła chociaż z daleka pożegnać Krzysztofa Krawczyka. "Zasłużył na taki hołd. Wszyscy go tu szanowali" - podkreślała.

Inny mieszkaniec Grotnik wspominał: "Nie wywyższał się, a jeśli ktoś potrzebował pomocy, nie gadał, a pomagał. Nikt nie mówił tu o nim inaczej niż ‘nasz Krzysio’".

Biskup pomocniczy senior Antoni Długosz rozpoczął ceremonię pogrzebową na cmentarzu cytatem z wielkiego przeboju artysty: "Cóż wart jest dziś niewczesny żal, że los wziął to, co dał".

"Stoimy dziś przy trumnie wielkiego piosenkarza, artysty, kolorowego trubadura i polskiego Elvisa Presleya, człowieka, który był legendą już za życia, Krzysztofa Krawczyka" - podkreślił bp Długosz.

Jak dodał: "Gdzieś na niebiańskich scenach Krzysio już śpiewa".

Ponad 100 płyt na koncie. Kariera w Polsce i USA

Krzysztof Krawczyk urodził się 8 września 1946 r. w Katowicach. Zadebiutował w 1963 r. w zespole Trubadurzy. Karierę solową rozpoczął dziesięć lat później. W latach 70. wylansował wiele przebojów, m.in. "Jak minął dzień", "Parostatek", "Pamiętam Ciebie z tamtych lat".

Na scenie muzycznej obecny był przez prawie pięć dekad. Wydał ponad 100 płyt - solowych i kompilacji. Wielokrotnie zwyciężał w sondażach na ulubionego piosenkarza Polaków. Był nazywany "polskim Elvisem Presleyem", porównywano go do Johnny'ego Casha.

Krawczyk występował na wielu festiwalach. W Polsce można było go usłyszeć m.in. w Opolu i Sopocie, za granicą - w NRD, Związku Radzieckim, Jugosławii, Bułgarii, Szwecji, Grecji, Belgii, Holandii.

Na początku lat 80. artysta wyjechał na pięć lat do Stanów Zjednoczonych, gdzie koncertował w klubach Chicago i Las Vegas. Po powrocie do kraju w 1988 r. miał poważny wypadek samochodowy, co zmusiło go do wycofania się na pewien czas ze sceny. Na początku lat 90. wrócił na krótko do USA, by nagrać w Nashville płytę "Eastern Country Album". W połowie lat 90. powrócił na stałe do Polski. Wydał płytę "Gdy nam śpiewał Elvis Presley".

W 2000 r. wystąpił przed papieżem na Placu Świętego Piotra. W tym samym roku spotkał się z urodzonym w Sarajewie kompozytorem Goranem Bregoviciem. Artyści nagrali razem płytę "Daj mi drugie życie" (2001), z której pochodzi m.in. przebój "Mój przyjacielu". W 2002 r. ukazał się w album Krawczyka "Bo marzę i śnię", zawierający utwory "Bo jesteś Ty" i "Chciałem być".

Artysta zaprosił wówczas do współpracy młodsze pokolenie muzyków, m.in. Roberta Gawlińskiego. Producentem płyty, która osiągnęła status platynowej, był Andrzej Smolik. W kolejnych latach ukazały się albumy: "To, co w życiu ważne" (2004, platynowy), "Tacy samotni" (2006), "Warto żyć" (2009), "Nigdy nie jest za późno" (2009), była to setna płyta w dorobku artysty).

W 2008 roku obchodził 45-lecie swej drogi artystycznej podczas Festiwalu Top Trendy w Sopocie. W październiku 2020 ze względów zdrowotnych i pandemii koronawirusa zawiesił całkowicie działalność artystyczną.

Krzysztof Krawczyk zmarł w Łodzi 5 kwietnia. Miał 74 lata. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: "Był mi jak brat". Kolega z zespołu Trubadurzy wspomina Krzysztofa Krawczyka

Artykuł pochodzi z kategorii: Kultura

Edyta Bieńczak

Nicole Makarewicz

RMF/PAP