"Noe. Wybrany przez Boga” dziś wchodzi do kin

Piątek, 28 marca 2014 (06:54)

Zainspirowany biblijną historią o sile ducha, poświęceniu i nadziei, Darren Aronofsky przekłada na język filmu swoją osobistą wizję opowieści o Noem. Laureat Oscara Russell Crowe wciela się w niej w postać człowieka, który został wybrany do podjęcia wielkiej misji uratowania rodzaju ludzkiego oraz zwierząt przed apokaliptycznym potopem, który ma zniszczyć zepsuty świat.

W filmowej opowieści o Noe widzowie mogą spodziewać się wszystkich jej wspaniałych atrybutów. Arki, zwierząt,  pierwszej tęczy i gołębicy. Mam jednak nadzieję, że te symboliczne tropy zostały ujęte w nowy, mniej oczywisty sposób. Zamiast powtarzać to, co już wcześniej zostało powiedziane i pokazane, staraliśmy się dotrzeć do sedna przekazu Księgi Rodzaju, a naszym kolejnym krokiem było stworzenie przestrzeni filmowej, w której wszystkie zapisane w Księdze cuda mogły się wydarzyć - mówi Darren Aronofsky.

Noe na ekranie

Cała historia Noego - ostatniego prawego człowieka na ziemi, żyjącego w świecie ogarniętym złem, podłością i przemocą - oraz arki, którą Pan polecił mu wybudować zanim wszystko pochłonie woda, zajmuje zaledwie kilka stron biblijnej Księgi Rodzaju. Ale tych kilka akapitów ma głęboki, trwały wpływ na miliardy ludzi na całym świecie, dając nadzieję na przetrwanie i odkupienie nawet w obliczu totalnej zagłady. Historia Noego od początków kinematografii pokazywana była głównie w formie parodii, komedii lub w wersji animowanej, odzwierciedlając niejako jej miejsce w popkulturze, w której została zaklasyfikowana jako produkt adresowany najczęściej do dzieci.

Biblijna historia po raz pierwszy trafiła na ekran w 1928. Produkcja "Arka Noego" (Noah’s Ark) łączyła w sobie elementy starotestamentowej powodzi i historii żołnierzy walczących w I Wojnie Światowej. Jest kilka wersji komediowych podejmujących ten temat, są filmy animowane, był nawet wystawiany na Broadway’u musical z Dannym Kayem - mówi Darren Aronofsky - reżyser i współautor scenariusza do filmu "Noe: Wybrany przez Boga". Historycznie rzecz biorąc, podejście do tego tematu zawsze skłaniało się w stronę folkloru, humoru i opowieści dla dzieci. Jeśli jednak przyjrzymy się wnikliwiej miejscu historii o Noem w całej Księdze Rodzaju, to zdamy sobie sprawę, że jej wymowa jest dużo głębsza niż próbuje się to pokazywać. A pokazuje się głównie ocalenie od zagłady wszystkich istot świata zwierząt po jednej parze. Jeśli wyjdziemy poza te ramy, to zdamy sobie sprawę, w losach Noego odbija się dziesięć pokoleń niegodziwości człowieka. Panujące na ziemi zło i grzech wywołały w końcu gniew Boga i doprowadziły go do refleksji, że dzieło Stworzenia trzeba rozpocząć w pewnym sensie od nowa. Z mojego punktu widzenia, była to pierwsza historia o końcu świata - dodaje reżyser. Reżyser był również przekonany, że jest to znakomity materiał do opowiedzenia z punktu widzenia osiągnięć nowoczesnej techniki filmowej XXI wieku. Jak mówi: Nie chciałem wpisywać się w sztampowy nurt utartych wyobrażeń na temat historii Noego, typowej dla popkultury. Chciałem, żeby nasz Noe był prawdziwy, świeży i bliski przeciętnemu widzowi.

Scenariusz

Oprócz starotestamentowej Księgi Rodzaju, Aronofsky i Handel zagłębiali się w inne starożytne teksty, w tym Rękopisy znad Morza Martwego, Księgę Henocha (teksty przypisywane pradziadowi Noego) oraz apokryficzną Księgę Jubileuszów, a także wcześniejsze i współczesne analizy teologów i historyków. Zawsze towarzyszyła im jednak myśl, że będą musieli wykonać odważną operację przełożenia prowadzonych przez siebie badań starożytnych tekstów źródłowych na język filmu, a tym samym pokazania historii Noego w sposób jasny i przemawiający do wyobraźni osób o różnym stopniu znajomości tematu. Ryzyko, jakie niosło ze sobą takie podejście było znaczne, ogromne było jednak zaangażowanie w realizację projektu, co równoważyło pierwszy czynnik. Jak mówi Aronofsky: Myślę, że ta rozgrywająca się na wielu poziomach historia będzie przypomnieniem co tak naprawdę wydarzyło się u zarania dziejów. Staraliśmy się przedstawić ją także w sposób interesujący - zarówno dla osób wierzących, jak i niewierzących. Producenci filmu podkreślają, że Aronofsky stworzył obraz, który z jednej strony oddaje sedno biblijnego przekazu, a z drugiej jest opowieścią stworzoną przez bardzo nowoczesnego twórcę kina. Wizualny język filmu jest bardzo współczesny, a mimo to, końcowy rezultat jest na swój sposób bardzo klasyczny.

Budowa Arki



Już na początku etapu przygotowań do filmu Darren Aronofsky podjął kluczową dla całego przedsięwzięcia decyzję - zbuduje arkę od zera, wyciosując ją zgodnie z wymiarami i dokładnymi wskazówkami zawartymi z Biblii. Reżyser zdawał sobie sprawę, że stworzenie komputerowego wizerunku arki byłoby o wiele prostsze, ale jednocześnie nie dawałoby to widzom możliwości doświadczenia, jak wielki w swojej skali projekt realizował Noe, jak uderzającą konstrukcją musiała się ona wydawać współczesnym mu ludziom i w końcu jak wielkie i niebezpieczne zadanie postawił przed Noem Bóg. Jak tłumaczy reżyser: Naszym podstawowym źródłem informacji, przy budowaniu arki były słowa Biblii, która precyzyjnie opisuje ten rodzaj prostokątnej konstrukcji. W Księdze Rodzaju Bóg daje Noemu wszystkie wytyczne, co do wymiarów i sposobu budowy arki. Co ciekawe, to jeden z nielicznych fragmentów tekstu, przekazujący tak precyzyjne informacje. Aronofsky postanowił zatem ściśle trzymać się słów Biblii i konstrukcji w niej opisanej. Jak mówi: Wszystkie repliki arki, które tworzono przez ostatnie stulecia przypominały statek. Jednak w rzeczywistości arka nie potrzebowała steru, bo nie było mowy o żadnej nawigacji. Jej nadrzędną funkcją było przetrwanie powodzi, a do tego musiała być potężnych rozmiarów, żeby pomieścić wszelkie żyjące na ziemi istoty. I tak dokładnie opisuje to Biblia.

Przez wieki prowadzono poszukiwania w celu odnalezienia pozostałości arki w górach na pograniczu Turcji i Armenii, jednak jeśli chodzi o odtworzenie bryły we właściwej jej skali, do tej pory podjęto niewiele wysiłków. Budowa konstrukcji przypominającej rzeczywistą arkę dla aktorów i członków ekipy była bardzo kształcąca, a dodatkowo stworzyła wyjątkową atmosferę na planie. Przy tworzeniu planu konstrukcji arki Aronofsky współpracował ze scenografem Markiem Friedbergiem, uhonorowanym ostatnio nagrodą Emmy za prace przy serialu HBO "Mildred Pierce". Friedberg, który rozpoczął przygotowania do filmu na rok przed rozpoczęciem zdjęć, pierwotnie skupił swoją uwagę na proporcjach. Jak mówi: W Księdze Rodzaju wymiary Arki podane są jako: 30 łokci - wysokość, 50 łokci - szerokość i 300 łokci -  długość. Mieliśmy jednak dylemat, bo w źródłach historycznych są egipskie łokcie i łokcie weneckie - musieliśmy zatem pójść nieco głębiej w badania historyczne, żeby dowiedzieć się, o które miary tak naprawdę chodziło.

Scenograf miał przy tym świadomość, że Noe nie miał luksusu nieograniczonego czasu, żeby zbudować konstrukcję wyszukaną i taką, która sprostałaby ówczesnym standardom estetycznym. Musiał on po prostu jak najszybciej zakończyć pracę nad ‘jednostką pływającą’, która miała pełnić konkretną funkcję. Budowa arki odbywała się pod dużą presją - zauważa Friedberg i dodaje: Nie było więc mowy o stworzeniu wyszukanego obiektu. Miał to być obiekt funkcjonalny, mający pomieścić garstkę ludzi i zwierzęta w momencie, kiedy świat miał zniknąć pod wodą. Nie było mowy o jakimkolwiek sterze, ponieważ na powierzchni wielkiej wody i tak nie było żadnego punktu odniesienia.

Fridberg i Aronofsky nabrali przekonania, że wykonanie arki będzie bardzo siermiężne, obrobione na tyle, na ile da się to wykonać ręcznie, a także, że bale drewna nie będą cięte za pomocą piły, tylko łamane i łączone ze sobą pasami. Jak mówi Friedberg: Takie podejście dawało z jednej strony poczucie nadciągającego nieszczęścia, a z drugiej pokazywało, że praca musiała być wykonana szybko i w sposób dający szansę na przetrwanie. Kolejnym wyzwaniem było znalezienie odpowiedniego materiału, z którego miała być wykonana arka. W Biblii Noe zostaje poinstruowany przez Boga, że ma użyć drzewa żywicznego, tajemniczego gatunku nieznanego współczesnemu człowiekowi. Friedberg postanowił zatem, że filmowa arka ma po prostu sprawiać wrażenie, że jest zbudowana z materiału dostępnego w lesie, w którym powstała. Kiedy prace projektowe zostały zakończone, konstrukcja arki rozpoczęła się w arboretum Parku Stanowego w Oyster Bay na Long Island. W ciągu pięciu miesięcy wzniesiono na trawiastej powierzchni, używanej zwykle jako parking, ponad 50 metrów arki. Reszta konstrukcji była dziełem ekipy efektów specjalnych. W tym samym czasie powstała też druga arka w starym składzie amunicji na Brooklynie. W niej kręcono sceny we wnętrzu. Jak mówi Księga Rodzaju, wnętrze arki było podzielone na trzy poziomy. Najniższy z nich był najwyższy - to miejsce dla ssaków - mamutów, słoni żyraf i innych dzikich zwierząt. Gady, płazy i owady były zgromadzone na środkowym poziomie, wysokim zaledwie na niewiele ponad dwa metry. Najwyższy poziom, prawie 4-metrowej wysokości, zarezerwowany był dla rodziny Noego i ptactwa. Tak zorganizowana powierzchnia scenograficzna, ułożona jedna nad drugą, dawała znakomite pole do popisu autorowi zdjęć, Matthew Libatique, którego kamera często prześlizguje się wraz z bohaterami z jednego poziomu na drugi.

Zwierzęta w arce

O ile arka jest aż nadto realistycznie pokazana w filmie, o tyle zwierzęta, które mają znaleźć na niej swoje schronienie są efektem programowania komputerowego i modelowanych replik. Kiedy pracuje się z żywymi stworzeniami, dużym ograniczeniem jest dostępność pewnych gatunków oraz ogromna odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo - tłumaczy Aronofsky. Nie chciałem, żeby arka wyglądała jak współczesne zoo. Możliwość tworzenia komputerowych obrazów dawała nam więcej swobody w pokazaniu, jak ogromna jest różnorodność gatunków świata zwierząt.

Praca nad komputerowym odtworzeniem świata zwierząt rozpoczęła się od wysiłków Adriena Morota, zajmującego się efektami specjalnymi charakteryzacji, który zapełnił plan filmowy do złudzenia przypominającymi żywe stworzenia replikami gadów, ssaków i ptaków. Kolejnym krokiem było nadanie im ruchu i oddechu w technologii CGI (computer generate image). Jak mówi producentka filmu Mary Parent: Adrien dokonał czegoś naprawdę niewiarygodnego - stworzył wszystkie te zwierzęta w sposób tak przekonujący, że ma się wrażenie, iż za chwilę ożyją. Kiedy już zwierzęta znalazły się we wnętrzu arki, prawdopodobnie zostały uśpione za pomocą specjalnych ziół, co pozwoliło im spokojnie przetrwać 40 dni na wodzie. Jak mówi Handel: Problemy, które mogły pojawić się w związku z przebywaniem tylu antagonistycznych względem siebie gatunków na ograniczonej powierzchni, mogły być niewyobrażalne. Wiele osób wcześniej również zastanawiało się nad tym, w jaki sposób uniknięto np. ataku lwa na owcę i jednym przekonującym wytłumaczeniem jest założenie, że zwierzęta przebywały w jakimś stanie zamroczenia. Idąc tym tropem, doszliśmy do wniosku, że kiedy cała fauna znalazła się we wnętrzu arki, zwierzęta zapadły w sen, który pozwolił im spokojnie dotrwać do końca potopu, kiedy to w Nowym Świecie stały się zaczątkiem nowego życia.

Noe na Islandii

Już na początku planowania pracy przy filmie Darren Aronofsky uznał, że krajobrazy Islandii idealnie pasują do jego wizji miejsca, w którym mają się rozegrać biblijne wydarzenia. Pierwotną przyrodę znakomicie obrazują gorąco i para wydobywające się z wnętrza ziemi, a także przepiękne surowe, nieco mroczne pejzaże. Jednocześnie na Islandii w odległości dwudziestu minut jazdy samochodem można znaleźć zachwycające, zielone doliny z przepięknymi wodospadami, które w filmie reprezentują Eden. Takie krajobrazy z jednej strony oddają piękno i nadzieję, z drugiej, w swojej mrocznej odsłonie stanowią znakomite tło do pokazania życia na ziemi opanowanej przez brutalnych, niegodziwych i żądnych krwi ludzi.

Nadchodzi wielki deszcz

W momencie, kiedy Noe kończy prace nad dziełem swojego życia, niebo ciemnieje i tryskają wszystkie źródła Wielkiej Otchłani. Rozpoczyna się największy deszcz, jaki do tej pory znała ziemia. A trwa on nieprzerwanie przez 40 dni i 40 nocy. Zadanie stworzenia tego bezprecedensowego zadania na ekranie powierzone zostało zaznajomionemu z efektami specjalnym Burtowi Daltonowi, laureatowi Oscara za "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona". Jak mówi Dalton: Chodziło nam o deszcz o niespotykanej dotychczas biblijnej skali. Takich wskazówek udzielił nam reżyser - największy deszcz, jaki do tej pory pokazano w kinie. Starając się sprostać temu wyzwaniu przeprowadziliśmy wiele testów, które często spotykały się z komentarzami Darrena - ‘nie wystarczająco ulewny’. Chodziło mu bowiem o deszcz tak intensywny, że trudno jest w nim cokolwiek zobaczyć, albo usłyszeć. Na szczęście, udało nam się osiągnąć ten cel. Aby tak się stało, twórcy filmu zakopali pod ziemią arboretum, gdzie ulokowana była arka, system rur doprowadzających wodę, a w pobliżu ulokowali pompy wodne i 5 zbiorników mogących pomieścić ponad 80.000 litrów wody każdy. Dodatkowo, zamontowali wysięgniki, którymi woda miała się wlewać od góry. W zależności od ujęcia głowice wysięgników wytwarzały małe lub większe krople deszczu. W typowej scenie zużywano prawie 19 tysięcy litrów wody na minutę - trzy razy więcej niż w standardowej scenie deszczu, a żeby nie marnować tak dużej ilości wody była ona poddawana recyklingowi. I tym sposobem wody potopu spadły na ziemię.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kultura

Katarzyna Sobiechowska-Szuchta