Film o głośnej seksaferze dostępny tylko w sieci. Producenci zastraszeni?

Poniedziałek, 21 kwietnia 2014 (23:53)

Amerykański film „Welcome to New York” o głośnej seksaferze, w którą zamieszany był były szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominique Strauss-Kahn, nie wejdzie na ekrany francuskich kin - zapowiadają producenci. Nadsekwańskie media sugerują, że zastraszyła ich była żona Strauss-Kahna – milionerka Anne Sinclair.

Producenci filmu, w którym role Strauss-Kahna gra Gerard Depardieu, zapowiedzieli, że zostanie on pokazany we Francji tylko na pozakonkursowym pokazie na sławnym Festiwalu w Cannes w przyszłym miesiącu. Później francuscy widzowie będą go mogli oglądać jedynie w internecie. Według mediów, decyzja spowodowana została groźbami byłej zony Strauss-Kahna - dziennikarki-milionerki Anne Sinclair, której postać pokazano na ekranie. Zagroziła ona, że jeżeli film wejdzie na ekrany nadsekwańskich kin, to wytoczy jego twórcom i producentom proces, żądając astronomicznie wysokiego odszkodowania.

Już w grudniu ubiegłego roku kultowy amerykański reżyser Abel Ferrara twierdził, że padł ofiarą międzynarodowego spisku, którego celem było zablokowanie jego projektu filmowego. W wywiadzie dla renomowanego nadsekwańskiego pisma "Les Inrockuptibles" kultowy amerykański twórca oskarżył właśnie byłą żonę Strauss-Kahna. Zarzucił jej, że wykorzystując swoje znajomości ze szczytów światowej polityki i finansjery, wywarła presję na największych amerykańskich i francuskich bankierów, by odmówili pożyczek producentom. Reżyser twierdził, że naciskała również na potencjalnych dystrybutorów, którym groziła procesami. Ona ma duże pieniądze. Bankami rządzi jej "załoga". Próbuje zablokować film i być może jej się to uda - alarmował Ferrara.

Reżyser twierdzi, że film "Welcome to New York" ("Witamy w Nowym Jorku") - o domniemanej napaści seksualnej Strauss-Kahna na hotelową pokojówkę - mógł powstać tylko dzięki francuskiemu gwiazdorowi Gerardowi Depardieu, który zainwestował w ten projekt wiele milionów euro i darmowo zagrał główną rolę. Rolę żony szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego miała zagrać sławna francuska aktorka Isabelle Adjani. Gwiazda odmówiła jednak udziału w filmie tłumacząc, że nie chce się mieszać w prywatne życie znanych osobistości.

Na początku tego roku byłemu szefowi Międzynarodowego Funduszu Walutowego nie udało się zakazać sądowo publikacji książki jego byłej kochanki - argentyńskiej adwokatki i literatki Marceli Iacub, zatytułowanej "Piękna i Bestia". Kobieta zdradza w niej szokujące szczegóły swego "romansu" ze znanym politykiem. W książce - ze zdjęciem małej świni i kobiecych szpilek na okładce - Iacub nazywa Strauss-Kahna "prosiakiem bez żadnej moralności". Ujawnia, że sam były szef MFW lubił nazywać ją "maciorą" i był w czasie stosunków seksualnych tak brutalny, że trafiała na ostry dyżur.

Nazwisko Strauss-Kahna nie pada w książce ani raz, ale autorka przyznała w wielu wywiadach, że chodzi właśnie o tego polityka. Ten ostatni twierdzi, że "Piękna i Bestia" zawiera same kłamstwa, a jej autorce przyświecała tylko i wyłącznie chęć rozgłosu i zysku. Paryscy sędziowie nie zgodzili się na zakazanie książki - jej wydawca skazany został jednak na wypłacenie Strauss-Kahnowi 50 tysięcy euro odszkodowania za złamanie tajemnicy życia prywatnego.

Ponad rok temu Strauss-Kahn zapłacił - według nadsekwańskich mediów - 1,5 mln dolarów hotelowej pokojówce z Nowego Jorku Nafissatou Diallo, która oskarżyła go o napaść seksualną. Tym samym były szef MFW wypełnił postanowienia umowy zawartej w grudniu między stronami. Wypłacenie tej sumy zostało potwierdzone przez otoczenie byłego szefa MFW.

W wyniku skandalu, który wybuchł w maju 2011 roku, Strauss-Kahn stracił stanowisko szefa MFW, szansę ubiegania się o fotel prezydenta Francji i pozycję jednej z najbardziej wpływowych osób na świecie. Strauss-Kahn przyznał, że w hotelu doszło do "niepłatnego" stosunku seksualnego między nim a pokojówką, ale zaprzeczał, by dopuścił się wobec niej jakiejkolwiek przemocy. Dzięki ugodzie nie będzie musiał wyjaśnić, co stało się 14 maja 2011 w jego apartamencie w hotelu Sofitel w Nowym Jorku.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kultura

Marek Gładysz