Bałamucić się na ludowo. Nowa Huta krok po kroku [PODCAST]

Piątek, 30 października 2020 (07:49)

Bałamucić się na ludowo

Czy wiecie, że aby się odnaleźć w nowohuckiej czasoprzestrzeni, trzeba manewrować między dwoma sprzecznymi żywiołami. To jak dwie mityczne skały- Scylla i Charybda - z "Odysei" Homera. W naszej małej odysei należy sprytnie przepłynąć między ruchomymi pułapkami miasta i wsi. Nowa Huta jest bowiem organizmem dwoistym: industrialną sielanką i chłopskim inferno. Tak było od zarania dziejów dzielnicy (na początku - osobnej miejscowości). Żeby mieć gdzie wybudować kombinat metalurgiczny, konieczne było unicestwienie gospodarstw, pól i sadów, od wieków czerpiących życiodajne soki z żyznej gleby. Z kolei, żeby mieć kim stawiać piece i bloki, musiano sięgnąć po ludowy kapitał ludzki, przyciągnąć biedniaków do źródła - miejsca, gdzie była płatna praca, mieszkania, jedzenie, picie i szanse awansu. I tak się to ze sobą pomieszało jak w tytule powieści francuskiego surrealisty i komunisty Louisa Aragona: "Wieśniak paryski". W tym wypadku - "Chłop nowohucki", albo "Z chłopa - hutnik". We mnie - starym Hutasie - też twią te sprzeczności, mimo że wieś (Ryglice) znam jedynie z cudownych wakacyjnych wizyt, a miasto (Kraków) jest bardzo miłe memu sercu, ale to serce nigdy nie bije szybciej na jego widok. W młodości ukułem taki oksymoron, grę słów: rozmieścić w sobie miastozawiesić w sobie wieś. To była taka pierwsza, niezdarna lingwistyczna próba poradzenia sobie z tym rozdwojeniem, dualizmem, dialektyką sielsko-diabelską. Miejscem, w którym te dwie linie realnie się ze sobą spotykają, jest sklep z ludowym rękodziełem w samym środku Nowej Huty. To sklep "Cepelix" - dawna "Cepelia" - na osiedlu Centrum B1. To kolejny punkt w podcaście - cyklu "Nowa Huta krok po kroku". Oto moje ilustracje: słowna (poetycka), obrazowa (fotograficzna), oraz dźwiękowa (rozmowa ze współwłaścicielem sklepu "Cepelix" - panem Krzysztofem Knawą).                        

Cepeliada

Spracowane są dłonie wiejskiego artysty

On nie spocznie na laurach nawet dnia siódmego

Wciąż mu bóg świętej ziemi podsuwa pomysły

I znów życie wygodne odsuwa od niego


Każe kwiaty mu stwarzać żarliwsze od róży

Kreślić esy floresy abstrakcje zuchwałe

Z drewna więcej nie rzeźbić ale rylcem wróżyć

I samotność opiewać na niczyją chwałę


Szklaną taflą się odciąć od samego siebie

Namalować na szybie niebieskiego biesa

W piekle ogień zagasić i rozpalić w niebie

Sprzedać duszę i odkryć że pusta jest kiesa


Bo na końcu żywota czeka go przegrana

Zbite dzbany kabały rozsypane słowo

Jakby więcej po nocy już nie było rana

Więc ludowy artysta tworzy świat na nowo 

NOWA HUTA KROK PO KROKU. WSZYSTKIE PODCASTY BOGDANA ZALEWSKIEGO ZNAJDZIECIE <<< TUTAJ >>> 

Artykuł pochodzi z kategorii: Bogdan Zalewski

Bogdan Zalewski