Policja zatrzymała właściciela jednego z klubów w Rybniku. To w pobliżu tego lokalu - w ubiegłą sobotę - doszło do starć z policją. W sobotę mężczyzna ma zostać przesłuchany. Otworzył lokal mimo obowiązujących obostrzeń.

REKLAMA

Właściciel klubu w piątek wieczorem pojawił się w budynku komendy policji w Rybniku. Razem z przedstawicielem Strajku Przedsiębiorców przyniósł nagrania na których widać było interwencję policji w jego klubie. Wtedy doszło do zatrzymania.

Drugi mężczyzna został wypuszczony.

Właściciel klubu został zatrzymany z związku z narażeniem innych na niebezpieczeństwo oraz złamanie przepisów epidemicznych.

Nie można wykluczyć, że taki zarzut usłyszy po przesłuchaniu.

Interwencja w klubie

W miniony weekend policja interweniowała w otwartym, mimo obowiązującego zakazu, klubie muzycznym w centrum Rybnika.

Podczas przepychanek policjanci mieli użyć ręcznych miotaczy gazu, pałek i granatów hukowych. Padły też strzały ostrzegawcze z broni gładkolufowej. Poszkodowanych zostało dwóch policjantów, uszkodzono dwa radiowozy.

W piątek rybnicka komenda poinformowała natomiast, że "przeprowadzone czynności kontrolne nie potwierdzają, że w trakcie interwencji w otwartym w miniony weekend mimo zakazu rybnickim klubie policjanci użyli wewnątrz tego lokalu gazu pieprzowego".

Policja twierdzi, że gaz został użyty, ale - jak zaznacza - na zewnątrz klubu, gdzie doszło do przepychanek z wypraszanymi z lokalu gośćmi.

W opublikowanym w piątek oświadczeniu rybniccy policjanci zaapelowali do osób, które mają nagrania z wnętrza lokalu, by im je dostarczyli. Zostaną wnikliwie przeanalizowane - zapewniają funkcjonariusze.

Do akcji wkracza prokuratura

Prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo pod kątem sprowadzenia przez właściciela lokalu zagrożenia dla zdrowa i życia wielu osób (art. 165 Kodeksu karnego). Zostało wszczęte po zawiadomieniu dwóch osób.

Prokuratura nadzoruje też policyjne dochodzenie w sprawie zamieszek, do których doszło w miniony weekend przed klubem. Trzem zatrzymanym w tej sprawie mężczyznom policjanci przedstawili zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej, a jednemu także znieważenia funkcjonariuszy. Po przesłuchaniu zostali zwolnieni do domów. Trzeci wątek - jak podawała prokuratura - to kwestia oceny zasadności czynności podejmowanych przez policję.

Z kolei w sanepidzie w sprawie klubu toczą się trzy postępowania administracyjne. Pierwsze dotyczy utrudniania przeprowadzenia czynności kontrolnych, drugie - sprowadzenia zagrożenia dla zdrowia i życia, a trzecie jest związane z łamaniem epidemiologicznych ograniczeń i zakazów - podała Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Katowicach.