​Brytyjscy policjanci, prowadzący śledztwo w sprawie zabójstwa Aleksandra Litwinienki, zostali zatruci podczas pobytu w Moskwie... Takie rewelacje pojawiają się w filmie dokumentalnym o byłym agencie KGB, jaki wyemitowany zostanie w brytyjskiej telewizji w nadchodzące święta. Litwinienko zmarł w 2006 roku otruty śmiercionośnym polonem.

REKLAMA

Prowadząc śledztwo ws. śmierci Aleksandra Litwinienki - zdeklarowanego przeciwnika Władimira Putina, inspektorzy Scotland Yardu złożyli wizytę w biurze prokuratora generalnego w Moskwie. Miało to miejsce kilka dni po śmierci byłego agenta KGB. Jak ujawnili autorom filmu, podano im tam herbatę, która wywołała u nich ostre zakażenie układu pokarmowego. Policjanci są przekonani, że zrobiono to celowo, by osłabić ich zdolności operacyjne.

Dokument opowiada również o innej moskiewskiej historii: śledczy z Wysp odwiedzili w szpitalu w rosyjskiej stolicy jednego z dwóch podejrzanych o zabójstwo Litwinienki - Dimitrija Kowtuna - ale nie mogli mieć pewności, że z nim rozmawiają: zza bandaży widzieli bowiem jedynie oczy pacjenta.

W czasie całego swego pobytu w Rosji policjanci, jak podkreślają, byli śledzeni. Ich hotelowe pokoje zostały przeszukane. Zginęły ważne nagrania, jakie zarejestrowali podczas pobytu w Moskwie.

W filmie zrealizowanym dla Channel 4 inspektorzy Scotland Yardu otwarcie przyznają, że ich wizyta w rosyjskiej stolicy przypominała partię szachów, którą Rosjanie rozegrali po mistrzowsku.

(e, łł)