Aż 10 tysięcy dzikich gęsi zostało zagazowanych w okolicach portu lotniczego Schiphol pod Amsterdamem. Było to konieczne, gdyż ptaki stanowiły poważne zagrożenie strefy powietrznej największego holenderskiego lotniska.

REKLAMA

Zagazowywanie ptaków odbyło się na przełomie czerwca i lipca, lecz sprawa wyszła na jaw dopiero teraz. W tym czasie był sezon pierzenia w którym ptaki traciły pióra i nie były w stanie latać. Łatwo można było je okrążyć i otruć.

Większość zabitych gęsi trafiła do lokalnych rzeźni, część została odkupiona przez ogrody zoologiczne jako pokarm dla drapieżników. Spora część pierza trafiła do firm zajmujących się jego obróbką.

W zeszłym roku zagazowano 5 tys. gęsi. Ekolodzy broniący ptaków uważają, że bardziej humanitarnym sposobem pozbycia się gęsi byłoby sianie w okolicach portu lotniczego innego rodzaju zbóż, co by zniechęciło ptaki do szukania pożywienia w okolicach lotniska.

W 2010 roku samolot marokańskich linii lotniczych został zmuszony do awaryjnego lądowania po tym, jak właśnie dzika gęś wpadła do silnika maszyny. Od jakiegoś czasu także rolnicy holenderscy skarżą się na gęsi. Gospodarze twierdzą, że gęsi jest tak dużo, iż można już mówić o pladze. Otwarcie przyznają, że mają już tego dosyć, a gęsi traktują jak najzwyklejsze szkodniki zagrażające ich uprawom.

Eksperci przyznają, że ptaki mają pustoszejący wpływ na uprawy.