Szybka rekrutacja, minimalne wymagania i błyskawiczne decyzje – tak wygląda dziś nabór do amerykańskiego Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE). Dziennikarka Laura Jedeed opisała swoje doświadczenia z rozmowy kwalifikacyjnej, która – według jej relacji - trwała mniej niż 6 minut.

REKLAMA

  • Proces rekrutacji do ICE został uproszczony do zaledwie 47 dni szkolenia i zniesiono wymóg znajomości hiszpańskiego.
  • Dziennikarka Laura Jedeed opisała bardzo szybki i niespójny proces rekrutacji do ICE, w tym przyznanie statusu "wprowadzonej na służbę" mimo niewypełnienia formalności, co wskazuje na możliwe problemy systemowe.
  • Sondaże pokazują, że większość Amerykanów nie popiera polityki migracyjnej administracji Trumpa.
  • Więcej ciekawych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Strzelaniny i kontrowersje

W Arizonie jedna osoba walczy o życie po strzelaninie z udziałem straży granicznej Border Patrol - okoliczności zdarzenia wciąż są niejasne, a sprawą zajmuje się FBI. Zaledwie trzy dni wcześniej w Minneapolis agenci tej samej formacji zastrzelili 37-letniego Alexa Prettiego, uczestnika protestu przeciwko działaniom ICE. Według oficjalnych wyjaśnień, funkcjonariusze mieli działać w obronie własnej, jednak nagrania z miejsca zdarzenia nie potwierdzają, by Pretti stanowił realne zagrożenie.

7 stycznia zginęła 37-letnia Renee Good, która - według ICE - próbowała staranować funkcjonariuszy samochodem. Jednak także tutaj dowody budzą poważne wątpliwości. Jak podaje NBC, w ostatnim kwartale federalne służby imigracyjne postrzeliły aż 12 osób. W tle tych wydarzeń trwa szeroko zakrojona "Operacja Metro Surge", w ramach której do Minneapolis skierowano około 3 tys. agentów, z czego 2 tys. to funkcjonariusze ICE.

Minneapolis, będące jednym z tzw. miast sanktuariów, od lat jest miejscem napięć na tle imigracyjnym. Władze miasta niechętnie współpracują z agencjami federalnymi w sprawie deportacji, a region ten zamieszkuje największa w USA społeczność imigrantów z Somalii.

Czym jest ICE?

Urząd ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE) powstał w 2003 roku, jako odpowiedź na ataki terrorystyczne z 11 września 2001 roku. Agencja została utworzona na mocy Ustawy o bezpieczeństwie wewnętrznym z 2002 roku, a jej głównym celem jest wzmacnianie bezpieczeństwa narodowego poprzez kontrolę imigracji i egzekwowanie przepisów celnych.

ICE to dziś główna jednostka śledcza Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA. Powstała z połączenia Służby Celnej i Służby Imigracyjnej i Naturalizacyjnej. Od momentu powstania liczba zatrudnionych w ICE wzrosła o 120 proc. - z 10 do 22 tysięcy osób.

Agenci ICE mają szerokie uprawnienia - mogą zatrzymywać i aresztować osoby podejrzane o nielegalny pobyt w USA, a także prowadzić działania operacyjne na terenie całego kraju. W ostatnim roku, według danych "The New York Times", administracja Trumpa deportowała ok. 230 tys. osób aresztowanych na terenie USA oraz kolejne 270 tys. zatrzymanych na granicy.

Rekrutacja do ICE - szybko, łatwo, bez wymagań

Jak się okazuje, rekrutacja do ICE została znacząco uproszczona. Nowi kandydaci przechodzą 47-dniowy kurs stacjonarny, obejmujący zajęcia z prawa imigracyjnego, obsługi broni i testy sprawnościowe. Dla porównania - wcześniej szkolenie trwało aż 16 tygodni. Co ciekawe, nowy czas szkolenia - 47 dni - nie jest przypadkowy. Szkolenie agentów ICE trwa teraz 47 dni. Dlaczego 47 dni? Bo Donald Trump jest 47. prezydentem - powiedział senator Mark Warner w rozmowie z CNN.

Zniesiono również wymóg znajomości języka hiszpańskiego, którym posługuje się większość imigrantów w USA. Proces rekrutacji został uproszczony do minimum - wystarczy kilka podstawowych informacji i szybka rozmowa kwalifikacyjna.

"Nie rozumiałam, co widzę" - dziennikarka wzięła udział w rekrutacji

Kulisy nowego procesu rekrutacyjnego ujawniła amerykańska dziennikarka Laura Jedeed. W sierpniu ubiegłego roku wzięła udział w targach pracy ICE w Teksasie, gdzie rekruterzy oferowali natychmiastowe zatrudnienie na stanowisku funkcjonariusza deportacyjnego. Jedeed, mająca za sobą służbę w armii amerykańskiej i doświadczenie jako analityk cywilny, opisała swoją rozmowę kwalifikacyjną jako "krótszą niż 6 minut". Pytania dotyczyły jedynie danych osobowych, doświadczenia wojskowego i powodów odejścia ze służby.

Po spotkaniu otrzymała informację, że "nie od razu wyjdzie na ulicę", jednak celem agencji jest "wysłanie jak największej liczby funkcjonariuszy i broni do terenów objętych akcją". We wrześniu dostała maila z "wstępną ofertą" pracy i prośbą o wypełnienie kilku formularzy. Co ciekawe, mimo że nie wykonała żadnego z wymaganych kroków, po trzech tygodniach otrzymała kolejnego maila z podziękowaniami i prośbą o umówienie się na test narkotykowy.

Jedeed przyznaje, że wykonała test, choć kilka dni wcześniej celowo zażyła marihuanę. Dziewięć dni później niecierpliwość wzięła górę. Po raz pierwszy zalogowałam się na USAJobs i sprawdziłam swoją aplikację, żeby sprawdzić, czy mój test na obecność narkotyków został zaakceptowany. To, co zobaczyłam, było tak nieprawdopodobne, tak niemożliwe, że początkowo nie rozumiałam, co widzę - relacjonuje dziennikarka.

Status jej aplikacji widniał jako "Wprowadzona na służbę", mimo braku wymaganych dokumentów. Jedeed poinformowała, że odrzuciła ofertę pracy przyznając, że jej sytuacja mogła być spowodowana błędem technicznym, ale jednocześnie sugerując, że rekrutacja do ICE jest nieszczelna.

Departament Bezpieczeństwa Krajowego zaprzeczył słowom dziennikarki 14 stycznia na portalu X, nazywając jej relację leniwym kłamstwem. "Tej osobie nigdy nie zaproponowano pracy w ICE" - czytamy. W odpowiedzi autorka udostępniła nagranie ukazujące ofertę pracy i datę jej wdrożenia.

ICE pod ostrzałem

Według fundacji ProPublica, w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy drugiej kadencji prezydenta Trumpa agenci ICE zatrzymali 170 obywateli USA, w tym 20 dzieci - choć formalnie nie mają takich uprawnień, chyba że osoba utrudnia interwencję lub atakuje funkcjonariusza. Szczególne oburzenie wywołał przypadek pięcioletniego chłopca z Minnesoty, zatrzymanego podczas akcji wymierzonej w jego ojca.

Największe kontrowersje budzi jednak możliwość użycia siły przez agentów ICE. Organy ścigania mogą użyć siły śmiercionośnej tylko wtedy, gdy dana osoba stwarza potencjalne zagrożenie dla siebie lub innych osób, lub dopuściła się przestępstwa z użyciem przemocy - podkreśla Chris Slobogin, dyrektor programu prawa karnego na Uniwersytecie Vanderbilt.

Według sondażu Reuters i Ipsos z końca stycznia, 53 proc. Amerykanów nie popiera polityki migracyjnej prezydenta Donalda Trumpa. Przeciwnego zdania jest 39 proc. ankietowanych.