Czołgi M1 Abrams i wozy bojowe piechoty M2A3 Bradley rozmieściła w regionie armia Stanów Zjednoczonych. Na Bliskim Wschodzie jest już także co najmniej jeden lotniskowiec z towarzyszącą mu grupą uderzeniową i kilkadziesiąt samolotów transportowych oraz bombowców i myśliwców. Takie nagromadzenie sił może oznaczać przygotowania do potencjalnego ataku na Iran. Prezydent USA temu zaprzeczył, ale jednocześnie powiedział, że możliwe są wszystkie scenariusze.
- USA wysłały na Bliski Wschód m. in. czołgi Abrams i wozy bojowe Bradley, co może wskazywać na przygotowania do ataku na Iran.
- Prezydent Trump odwołał ostatnio planowany atak, tłumacząc to zmniejszeniem represji w Iranie, jednak jednoznacznie nie wykluczył ewentualnych militarnych działań.
- Media donoszą, że amerykańscy planiści wojskowi chcieli więcej czasu na przygotowania, bo obecne siły w regionie są niewystarczające do skutecznej operacji.
- Analitycy podkreślają, że działania sił amerykańskich mogą być skierowane nie tylko przeciw mordującym protestujących paramilitarnym oddziałom Basidż, ale także obejmować atak na samego ajatollaha Alego Chameneiego.
- Niewykluczone jest też ponowne uderzenie w obiekty nuklearne.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
USA przemieszczają na Bliski Wschód czołgi Abrams i wozy bojowe Bradley. Takie nagromadzenie sił może oznaczać przygotowania do potencjalnego ataku na Iran, co zasugerował w swym najnowszym raporcie amerykański portal militarny TheWarZone, dodając, że istnieją również niepotwierdzone doniesienia, że w stronę Bliskiego Wschodu zmierza grupa lotniskowca George H.W. Bush oraz myśliwce Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji.
Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie groził reżimowi w Teheranie atakiem w związku z represjami wobec antyrządowych demonstrantów, które doprowadziły do śmierci tysięcy osób, a protestującym obiecywał, że pomoc jest w drodze. W piątek jednak potwierdził, że odwołał planowane uderzenie na Iran, tłumacząc, że reżim "przestał zabijać demonstrantów".
Według TheWarZone to amerykańscy planiści wojskowi poprosili prezydenta, aby dał im więcej czasu na przygotowania, ponieważ w regionie Stany Zjednoczone mają niewystarczające siły, aby przeprowadzić skuteczne operacje ofensywne i - zwłaszcza - defensywne.
Choć operacja militarna został wstrzymana, Trump dotychczas nie wykluczył kategorycznie ataku na Iran. Zdaniem TWZ, jeśli zdecyduje się na uderzenie, jego opcje obejmą szeroki wachlarz, od chirurgicznych ataków na siły Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) i mordujące protestujących paramilitarne oddziały Basidż, po atak na samego ajatollaha Alego Chameneiego, a nawet ponowne uderzenie w obiekty nuklearne. Zniszczenie irańskiej obrony przeciwlotniczej i systemów rakiet krótkiego zasięgu może być kolejną opcją, aby zmniejszyć ryzyko przyszłych operacji.
O podtrzymaniu gotowości do ataku na Iran świadczą niespotykane wcześniej dostawy na Bliski Wschód ciężkiego sprzętu, w tym waśnie czołgów M1 Abrams i wozów bojowych piechoty M2A3 Bradley, które stanowią trzon amerykańskich formacji pancernych. Abrams zapewnia dużą siłę ognia i ochronę wojsk lądowych, podczas gdy Bradley transportuje piechotę i zapewnia bezpośrednie wsparcie ogniowe. Między innymi o ten sprzęt zabiegali amerykańscy planiści przygotowujący operację przeciwko Teheranowi.
Według portalu Armyrecognition w nadchodzącym tygodniu na Bliski Wschód przybędzie Grupa Uderzeniowa Lotniskowca Abraham Lincoln z towarzyszącymi mu ośmioma dywizjonami lotniczymi i wspierającymi go krążownikiem rakietowym klasy Ticonderoga USS Mobile Bay i niszczycielem rakietowym klasy Arleigh Burke z dużą liczbę wyrzutni rakietowych, które mogłyby zostać użyte do ataku na Iran. W pobliżu grupy płynie okręt podwodny, nieujawniony z nazwy ze względów bezpieczeństwa operacyjnego.