Brytyjska Partia Pracy otrzymała rachunek opiewający na blisko 8 tys. funtów, za fryzjera, z którego usług korzystała Cherie Blair podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej. W okresie kampanii wydatki premiera ubiegającego się o ponowny wybór finansuje jego partia, a nie podatnik.

REKLAMA

O wysokim rachunku za fryzjera pisała "Daily Mail". W ocenie gazety suma jest wysoka i przewyższa gotówkę, którą na swoje potrzeby dysponowali niektórzy kandydaci na posłów. Cherie Blair zarzucono, iż ukradkiem przejmuje status Pierwszej Damy odchodząc od brytyjskiej tradycji, w której małżonka premiera trzyma się w cieniu.

Cherie Blair, której zarobki adwokackie przewyższają przychody męża, była krytykowana za to, iż występuje z płatnymi wykładami na imprezach organizowanych dla celów charytatywnych. W ubiegłym tygodniu wyszło na jaw, że w ostatnich latach wydała ok. 127 tysięcy funtów na zmianę wystroju reprezentacyjnych pokojów na Downing Street.

Rzecznik Partii Pracy sądzi, że Cherie Blair warta jest pieniędzy, wydanych na jej fryzury, ponieważ jest bardzo popularna wśród członków partii, w kampanii wyborczej odwiedziła 50 okręgów i wniosła wkład w trzecie zwycięstwo Tony`ego Blaira.