​Michael Adebolajo został skazany przez londyński sąd na dożywocie za morderstwo brytyjskiego żołnierza Lee Rigby'ego w maju 2013 roku. Jego wspólnik - Michael Adebowale - otrzymał karę minimum 45 lat pozbawienia wolności.

REKLAMA

Ogłoszenie wyroku zostało opóźnione z powodu szarpaniny w sali sądowej. Ochroniarze musieli obezwładnić obu oskarżonych, a następnie usunąć ich z sali. Wyrok wraz z uzasadnieniem ogłoszono pod ich nieobecność.

Sędzia uznał, że dowody zebrane w sprawie były "przygniatające" i świadczyły o "barbarzyńskim" morderstwie, jakiego dokonali nawróceni na islam mężczyźni. Dodał, że "zabójstwa dokonano w miejscu publicznym, za dnia, tak by uzyskać maksimum rozgłosu i by sprawcy zostali uznani za męczenników".

Sędzia zwrócił też uwagę na to, że zabójstwa dokonano z wielkim okrucieństwem, a sprawcy uznali je za "powód do chwały". Podkreślił jednocześnie, że główna odpowiedzialność za zbrodnię spada na Adebolajo, jednak Adebowale odegrał swoją rolę "z entuzjazmem".

On (Rigby) nie zrobił wam zupełnie nic, aby zasłużyć na to, co go spotkało. (...) Obaj szczyciliście się swoim czynem - powiedział sędzia.

Przed ogłoszeniem wyroku prokurator Richard Whittam odczytał oświadczenia wdowy po Rigbym i jego ojczyma. Wiem, że syn zobaczy zdjęcia (zabitego) ojca, których żadne dziecko nie powinno oglądać. I nie mam jak temu zapobiec - stwierdziła Rebecca Rigby.

Chcieli zginąć męczeńską śmiercią

Mimo że ława przysięgłych orzekła o winie oskarżonych 19 grudnia, ogłoszenie wyroku opóźniło się, ponieważ sąd Old Bailey czekał na orzeczenie sądu apelacyjnego precyzujące stanowisko ws. dopuszczalności wymierzania kary dożywotniego pozbawienia wolności w innej sprawie.

Zabójstwo dokonane 22 maja ub.r. było szokujące - narzędziem zbrodni był rzeźniczy tasak. Żołnierz został najpierw potrącony samochodem, a następnie sprawcy usiłowali obciąć mu głowę, wykrzykując "Allah akbar (Bóg jest wszechmocny)". Jego zwłoki zostały przeciągnięte na środek ulicy, by przechodnie mogli je widzieć.

Sprawcy nie usiłowali zbiec z miejsca zbrodni, lecz w oczekiwaniu na policję rozmawiali z postronnymi osobami. Po przybyciu policjantów jeden z napastników rzucił się w ich kierunku, by zginąć męczeńską śmiercią.

25-letni szeregowiec Lee Rigby służył w jednostce 2RRF (drugim strzeleckim pułku piechoty). Przez jedną zmianę służył w Afganistanie. Na różnych uroczystościach występował jako dobosz. Ostatnio pracował w pułkowym dziale werbunku.

(abs)