Na ulicach kalifornijskich miast działają zorganizowane grupy przestępcze, które kradną mieszkańcom odpadki. Powód jest prosty - w punktach skupu za makulaturę, metale kolorowe czy szkło dostają sporo pieniędzy. W Kalifornii problem jest traktowany całkiem serio.

REKLAMA

Na tyle serio, że do walki z tym zjawiskiem wynajmowani są już prywatni detektywi, a w pobliżu śmietników instalowane są ukryte kamery, które mają wykryć sprawców kradzieży. Giną bowiem zarówno odpady prywatnych osób, jak i pojemniki z już posortowanymi śmieciami.

Poważny problem mają też wydawcy darmowej prasy, ulotek reklamowych czy nawet map dla turystów. Broszury wystawiane w publicznych miejscach, po kilku minutach giną i natychmiast trafiają do skupu makulatury. Dlatego władze kolejnych kalifornijskich miast wprowadzają surowe kary za tego typu kradzież- nawet pół roku więzienia.

Poza tym, żądają od punktów skupu legitymowania osób, które przywożą surowce wtórne. Gra toczy się o niemałe pieniądze, bo za śmieci, które mieszczą się na bagażniku amerykańskiego pick-up'a , sprzedający dostaje tysiąc dolarów.