Zmarł dowódca amerykańskiego samolotu B-29, który zrzucił bombę atomową na Hiroszimę. Paul Tibbets miał 92 lata.

REKLAMA

Tibbets zmarł w swym domu w Columbus. Od dwóch miesięcy stan jego zdrowia pogarszał się nieustannie - powiedział wieloletni przyjaciel zmarłego Gerry Newhouse. Wolą Tibbetsa było, aby nie urządzać mu pogrzebu, ani nie dawać płyty nagrobnej. Obawiał się bowiem, że miejsce takie posłużyłoby do różnych protestów.

6 sierpnia 1945 roku amerykańska superforteca B-29 zrzuciła na Hiroszimę pierwszą z dwóch bomb atomowych, jakie do tej pory świadomie użyto przeciwko żywym ludziom. Bomba eksplodowała na wysokości około 600 metrów. Wybuch był równoważny z detonacją 20 tysięcy ton trotylu, ale - w przeciwieństwie do eksplozji chemicznej - towarzyszyło mu dodatkowo zabójcze promieniowanie jonizujące.

Trudno ściśle ustalić, ile ofiar śmiertelnych pociągnął za sobą atak na Hiroszimę. Najbardziej wiarygodne z japońskich szacunków mówią, że sam wybuch i skutki promieniowania spowodowały do końca października 1945 roku zgon 130 tysięcy mieszkańców. Stale aktualizowana lista zmarłych przekroczyła już 200 tysięcy osób, gdyż choroba popromienna nadal zbiera swe tragiczne żniwo.

Trzy dni po ataku na Hiroszimę druga bomba atomowa została zrzucona na Nagasaki.